Skip Navigation
 

01. ARCHEOLOGIA GEOLOGICZNA

Michael A. Cremo – Richard L. Thompson, VERBOTENE ARCHAEOLOGIE – Sensationelle Funde veraendern die Welt; Aus dem Amerikanischen von Werner Peterman; Bettendorf, 1 Auflage 1994, 5 Auflage 1996. C: 1993 by Govardhan Hill Publishing Inc., P.O. 52 Badger, CA93603 USA FORBIDDEN ARCHEOLOGY. The Hidden Histry of Human Race. C: fuer die deutschsprachige Ausgabe by Bettendorf'sche Verlaganstalt GmbH; Essen-Muenchen-Bartenstein-Venlo-Santa Fe.

Książka KAMIENIE Z ICA – Na tropach cywilizacji ery dinozaurów (Kornelia Petratu i Bernard Roidinger, UREAUS Gdynia 1996) omawia fenomen ikonograficzny kamieni z peruwiańskiej Ica, rozróżniając kamienie archeologiczne od wyraźnych imitacji dla turystów, co jest łatwe, bo technika kamieniarska tych artefaktów nie jest znana.

Teoretyczną podstawą książki KAMIENIE Z ICA jest właśnie VERBOTENE ARCHAEOLOGIE czyli Zakazana Archeologia, która jest analizą cenzury archeologicznej ostatniego półtorejwiecza. Dowiadujemy się, że badania te były cenzurowane prewencyjnie publicystycznie i sterowane historiograficznie, aż do inkwizycji naukowej – bo kto np. naraził się takiemu Hrdlicce to kończył marnie. Ponieważ jednak coś trzeba było zrobić z wielkim kapitałem naukowym, wypracowanym przez "roboli" i męczenników naukowych, więc wpuszczono tam takiego Ericha von Daenikena, który rządził tym błazeńsko

Oficjalnie kapitałem są pieniądze z procentującą funkcją, a w przypadku nauki system uporządkowanej teoretycznie wiedzy, umożliwiający przetwarzanie danych. Kamienie z Ica zostały zinterpretowane przez Zakazaną Archeologię, bez której byłyby tylko dziwactwem, gdyż mają podtytuł NA TROPACH CYWILIZACJI ERY DINOZAURÓW.

Współczesna stratygrafia geologiczna została sformułowana w r. 1840 a w r. 1845 uruchomiono kopalnię złota na Górze Stołowej w hrabstwie Tuolomne w Sierra Newada w Kalifornii, gdzie zaczęło się amatorskie kolekcjonerstwo przedmiotów archeologicznych z wyrobisk kopalnianych. Pokłady te mają doskonałą stratygrafię, datującą złoża na 55-32,2 oraz 55-9 milionów lat. Ponieważ oba pokłady złotonośne są pomiędzy grubymi i rozległymi płytami lawy więc jakieś wtórne przedostanie się artefaktów do warstw złotonośnych nie wchodzi w grę – zwłaszcza, że niektóre artefakty były tak zmineralizowane, że pozostawiały krystaliczne negatywy. To amatorskie kolekcjonerstwo zapoczątkowało właśnie ARCHEOLOGIĘ GEOLOGICZNĄ o której mówi Zakazana Archeologia.

Zawodowi naukowcy przyjeżdżali do tych kopalń, oglądali i odjeżdżali – czasami coś publikując – ale stałego nadzoru archeologicznego nad tą działalnością nie było. Wnioski były takie, że Indianie zamieszkiwali Kalifornię już przed milionami lat, ale z drugiej strony miano za złe górnikom, że nie byli fachowcami, tj. zawodowymi archeologami – wobec czego ich odkrycia nie miały rangi naukowej. Było to czepianie się, gdyż w niektórych sprawach fachowcy nie byli potrzebni, jak np. odnośnie żaren z andezytu, którego najbliższy pokład jest 160 km od miejsca znalezienia artefaktów, czy korali z kamienia półszlachetnego z przewierconymi otworami na sznur.

Ta ludowa archeologia wywołała walkę scjentystów z biblistami. Ta archeologia stała się groźna, gdy na Sylwestra 1855 odkopano kompletny szkielet ludzki, zasypany wybuchem wulkanu 55 milionów lat temu. To wydarzenie doprowadziło do sojuszu biblistów z monarchizmem brytyjskim i zaatakowania archeologii kalifornijskiej przez Karola Darwina.

Scjentystom spadły jednak z nieba 2 wyjątkowe odkrycia. Otóż w r. 1862 w kopalni odkrywkowej w Macoupin w Illinois znaleziono w górnej warstwie węgla, bezpośrednio pod warstwą łupka, zmineralizowane zwłoki, przy łupaniu których ukazały się ludzkie kości "w stanie prawie naturalnym". Szacunek geologiczny tego znaleziska wskazuje na górny perm czyli 250 milionów lat temu!!! W 1866 r. znaleziono znowu w kalifornijskiej kopalni złota szkielet ludzki, wydobyty komisyjnie rękami głównego inżyniera – wobec czego o jakiejś mistyfikacji mowy być nie może.

Na ten podwójny corpus delicti bibliści zareagowali artykułami w czasopismach religijnych o oszustwach kalifornijskich górników i ich intelektualnych lobbystów – w celu podważenia autorytetu Biblii. Kalifornijscy górnicy zostali usunięci z salonów naukowych przy złamaniu prawa policyjnego USA. Politycznym przełomem była tu wojna francusko-pruska; gdy świat był zaszokowany klęską Francji to kanclerz Bismarck poparł Darwina – że "człowiek od małpy pochodzi" – do czego nie potrzeba było jakiejś stratygrafii geologicznej czy kryminalistyki, gdyż prostytutki paryskie miały uciechę jak z Rudolfem Dieslem.

Pomimo klęski górników kalifornijskich, którzy mieli najlepszą stratygrafię i przebogate znaleziska, ta archeologia geologiczna przyjęła się. We wszystkich przodujących krajach świata znajdowano w pokładach geologicznych kości ze śladami obróbki rzemieślniczej a potem nawet związane z tym narzędzia krzemienne. Wywoływało to dysputy naukowe, powoływano komisje i ekspertów, co jednak prowadziło do nikąt. W niszczeniu scjentystów zasłynął zawodowy przeciwnik pradawności człowieka w Ameryce Aleś Hrdlicka, który NAJPIERW wykazywał podobieństwo takich przedmiotów do indiańskich a potem klasyfikował je – na tej zasadzie – jako indiańskie. Anglicy zwracali jednak uwagę na podobieństwo narzędzi kamiennych Tasmanów do znajdowanych w warstwach geologicznych Anglii sprzed 2 milionów lat.

Niemiec Max Verworn, który badał pochodzące z warstw geologicznych Francji i Belgii narzędzia krzemienne, tak opanował technikę krzemieniarską, że wykazał, iż narzędzia krzemienne zależą tylko od materiału i perfekcji wytwórcy. Krzemieniarz posługiwał się bowiem tylko 4 różnymi uderzeniami – co jest właśnie powodem ciągłości a czasami jedności sztuki krzemieniarskiej na różnych kontynentach i w różnych okresach. W neolicie pojawili się tylko krzemieniarze zawodowi.

Hrdlicka, który w walce z dawnością człowieka w Ameryce zniszczył dziesiątki archeologów, bardzo lubił ślady hutnictwa przedkolumbijskiego, gdyż to – jak można się domyślać – miało być dowodem na kolonizację Ameryki przez Fenicjan i Żydów. Takie ślady hutnictwa znaleziono również w badanych szczegółowo warstwach geologicznych Chapadmalal koło Miramir w prowincji Mar del Plata na południe od Buenos Aires, które to pokłady są datowane na 2–3 miliony lat. W tym wypadku Hrdlicka użył jednak SZLAKI HUTNICZEJ jako argumentu na absurdalność i niekompetencję międzynarodowej ekipy badawczej – że implikują Sumerom silnik Diesla. Świadczy to, że "rozbijacze naukowi" powinni być rejestrowani policyjnie, gdyż naukowiec ma prawo do ochrony siebie i swego dorobku, żeby nie być niszczonym przez agentów innych opcji naukowych i politycznych. Doświadczyłem tego osobiście, gdyż ginęły dowody rzeczowe i archiwalia.

Górnik z Macoupin jest też sprawą medycyny sądowej i kryminalistyki, gdyż nie mieści się w oficjalnych teoriach naukowych, jako że archeologia kalifornijska została zlikwidowana gangstersko, na podstawie kontrybucji francuskiej. Jej reanimacja wymaga więc ochrony policyjnej – co oznacza, że szeryf powinien obejrzeć warstwę geologiczną w której został znaleziony szkielet wg czasopisma geologicznego, i dać próbkę do analizy, gdyż ogólne kryterium geologiczne w tej sprawie nie wystarcza. Uczono mnie, że węgle kamienne to Paleozoik a brunatne to Kenozoik, ale jest to uproszczenie. Mówię "szeryf", gdyż można tu dostać nożem w plecy.

Górnik a Macoupin nie jest samotny, gdyż amerykańscy geolodzy znaleźli na środkowym Zachodzie ślady stóp ludzkich w warstwach górnego karbonu sprzed 300 milionów lat, i to w kilku miejscach. Tu jednak geologom amerykańskim przyszli z pomocą Uczeni Radzieccy, którzy w 1983 r. odkryli w Turkmenii ślady stóp ludzkich w pokładach jurajskich sprzed 150 milionów lat – w tym jedne w chodakach. Ślady te pozostawili tropiciele trójpalczastego dinozaura, co doskonale odpowiada podtytułowi książki Kamienie z Ica: Na tropach cywilizacji ery dinozaurów.

Ostatni rozdział Verbotene Archaeologie jest poświęcony odkryciem uczonym, co odnosi się głównie do Afryki i Azji, gdyż tam "te same kryteria służą do uznania odkryć geologicznych, co w Ameryce ich odrzuceniu". Bezkrytyczną modę na Afrykę zawdzięczamy dynastii paleoantropologicznej Leakey'ów, którzy jednak doprowadzili darwinowską teorię człowieka do absurdu, gdyż w r. 1979 znaleźli w północnej Tanzanii, w warstwach geologicznych małpoluda, ślady stóp ludzkich, datowanych na 3,6–3,8 milionów lat (s. 405-6). Wynika z tego, że spotkanie z "bosonogą contessą" przydarzyć się może nie tylko amerykańskim miłośnikom geologii czy Uczonym Radzieckim, ale i szacownym darwinistom brytyjskim.

Wczoraj przeczytałem, że papież Jan Paweł II uznał teorię ewolucji Darwina (Rzeczpospolita, 24 10 96, s. 6), co zdaje się być spłatą długu dla darwinistów, którzy kiedyś dopomogli w rozgromieniu scjentystów.

Słabą stroną darwinizmu jest kryterium gołoskórności człowieka – jako efektu noszenia odzienia ochronnego przez "małpę", gdyż odzież jest efektem technologii, tj. stosunku do materiału PRZEZ NARZĘDZIA. Ponieważ tego kryterium zignorować się nie da, więc Anglicy wymyślili 35 lat temu "małpę wodną", która miałaby się pozbyć uwłosienia a po wyjściu na ląd okrywać się z konieczności przed zimnem. Ja się z tym mogę zgodzić, ale taka małpa zostałaby wypędzona z plaż w Sylurze, tj. ok. 400 milionów lat temu, kiedy pojawiły się rekiny olbrzymie, gdyż małpa taka musiałaby się stać pancerna, jak inne ryby niezbyt szybkie.
 
 
« powrót|drukuj