Skip Navigation
 

Anglosas z Waszyngtonu, 9 tysięcy lat

03. AMERICAN GENESIS

4 stycznia 1991 r. Panorama TV podała o znalezieniu w Wisconsin USA szczątków praczłowieka sprzed 50 milionów lat. Eksponowana czaszka była homo sapiens czyli współcześniejsza od czaszek hominidów afrykańskich sprzed 3-4 milionów lat, które uchodziły za najstarsze stadium ewolucji człowieka. Początkowo sądziłem, że nastąpiła pomyłka w krotności, ale tą PIĘĆDZIESIĄTKĘ znalazłem w innych publikacjach.

Wszedłem w tą konkurencję, gdy w r. 1964 oświadczyłem, że człowiek rozumny pochodzi z Ameryki. Okazało się to reanimacją archeologii kalifornijskiej, co na forum międzynarodowym prezentował Erich von Daeniken – żeby nie dopuścić do głosu mnie. Amerykanistyka amerykańska dopatrzyła się w tym intrygi Chruszczowa, gdyż w archiwach rosyjskich musiały być materiały rozgromienia, upodlenia i utajnienia archeologii kalifornijskiej, zaś Chruszczow uznał chyba moje wystąpienie za intrygę narodowców wielkopolskich, u których zaczynał jako agent – i z tej może racji wykorzystano mnie do konspiracji antychruszczowowskiej, w postaci małpiego pokera o Skarb Stalina, który okazał się małpim nie być. Gdy potem likwidowano uczestników tego pokera to ja podałem na MO, jako powód próby zamordowania mnie, racje naukowe, o czym piszę w książce "Incydentu nie było".

Uważam za nieprzypadkowe, że w czasie Stanu Wojennego w Polsce ukazała się książka AMERICAN GENESIS (Jeffrey Goodman, Bercley Books, New Jork 1982), która jest syntezą badań nad neolitem, mezolitem i paleolitem amerykańskim, z których wynika, że człowiek rozumny, tak kopalny jak współczesny, pochodzi z Ameryki – co zdaje się być największą herezją antropologiczną od czasu Darwina. Człowiek rozumny kopalny – zwany kromaniończykiem – pojawił się w Starym Świecie 40 tysięcy lat temu, a wyginął też nagle 10 tysięcy lat temu – wraz z wielkimi zwierzętami Ameryki i Euroazji, choć niektórzy dopatrują się jego epigonów w australijskich aborygenach czy Finach.

Zagłada megafauny jest tłumaczona wynalezieniem ciężkiego oszczepu, rzucanego MIOTNIĄ – z której racji Indianie byli najlepszymi harpunnikami. Paleoindianie, którzy zamieszkiwali Amerykę w epoce lodowej nie byli mongoloidami, ale europeidami i kaukazoidami, jednak stopienie lodowca kanadyjskiego 12 tysięcy lat temu otwarło drogę do Azji, przez którą przedostali się do Ameryki mongoloidzi azjatyccy. Była to prawdopodobnie jakaś populacja marginalna, np. łowców fok, którzy lepiej chodzili po lodzie od wielkich kromanionów.

Ci mongoloidzi zajęli się w Ameryce wielkimi łowami, z takim skutkiem, że w ciągu 300 lat wybili ponad sto miliardów wielkich i dużych zwierząt – w tym 32 gatunki całkowicie – aby następnie powrócić częściowo do Azji i dokonać w jej północnej części zagłady megafauny wraz z kromaniończykiem. Ponieważ wypierani z Ameryki Paleo-Inidanie uciekali na łodziach sztormowych do Europy i Afryki więc sympatyczny kromaniończyk znalazł się między młotem a kowadłem.

Tą mnogość zwierzyny w paleolicie można tłumaczyć gospodarką łowiecką, bo np. Pigmeje wiedzą którego słonia można zabić a którego nie. Dolna Wisła była przez tysiąclecia granicą między cywilizacją rolniczą a łowiecką, ale we wczesnym średniowieczu to Prusowie byli "bogaci" a Polacy nie. Ten stan trwał do wymordowania Prawdziców przez Bolesława III, którzy kierowali gospodarczą hodowlą łosia i bobra, co w Polsce starał się zaszczepić Bolesław I. W Azji Mniejszej odkryto mezolityczną cywilizację półdzikiej hodowli tura wielkorogiego, który przetrwał do naszych czasów w postaci bydła Watutssi.

Z zagładą megafauny można łączyć powstanie cywilizacji mezolitycznej, gdyż stłoczeni w "naturalnych twierdzach" Paleoindianie musieli "uprawiać ogródki", a wypędzani potem przez Indian roznosili gospodarkę rybacko-ogrodową po całym świecie, co nazywa się światowym horyzontem mezolitycznym. Wg Jeffreya Goodmana to proces ten mógł zainicjować powstanie historycznych cywilizacji Starożytnego Egiptu, Palestyny i Mezopotamii.

Ten ostatni wniosek nie jest oryginalny, gdyż to ja – w odpowiedzi na teorię Greenmana o skolonizowaniu Ameryki przez kromaniończyka europejskiego – ogłosiłem w r. 1965, że było właśnie odwrotnie. Twierdziłem, że znaleziony przez Greenmana w Hiszpanii rysunek łodzi kromaniońskiej sprzed 30 tysięcy lat nie przedstawia łodzi skórzanej lecz trzcinową łódź monsunową (Prawdzic J., Łódź "Ra" zatonęła. Tygodnik Powszechny, 23 08 1969, s. 2).

Mój artykuł O kulturach megalitycznych – hipotetycznie rozesłałem w r. 1965 do różnych redakcji i prosiłem też o pomoc Prof. Józefa Kostrzewskiego, którego nawet zainteresowało wyprowadzanie polskich kultur atlantyckich z Megalitycznych Kultur żeglarskich. Zostałem jednak zaatakowany przez politruka naukowego, Andrzeja Wiercińskiego z Warszawy, który – opierając się na datowaniach C-14, które wykazały, że megality zachodnioeuropejskie są starsze od bliskowschodnich – ogłosił akcję Szlakiem Megalitycznych Odkrywców Ameryki, co było tygrysim skokiem na megality amerykańskie.

W odpowiedzi na polityczną akcję Wiercińskiego ogłosiłem 2 artykuły: Kultury środkowoeuropejskiego neolitu w świetle systematyki językowej Tadeusza Milewskiego i O kulturach megalitycznych w ujęciu Gordona Childe'a. W I artykule uzasadniłem powszechny wówczas pogląd, że kultura amfor kulistych to prawedyjscy Ariowie, a kultura pucharów lejkowatych odpowiada przedsanskryckiej warstwie językowej, czyli Grekom-Helenom. W II artykule wykazałem też, że schizma solarna Gordona Childe'a nie mogła mieć miejsca w Europie Zachodniej – choć megality tamtejsze są starsze od bliskowschodnich – ale powinna mieć miejsce w Meksyku. Egipt mógł być zaś wtórnym centrum schizmy solarnej, tak jak Europa Zachodnia. Wykazałem też, że owa schizma ma wymierne odbicie chronometryczne, gdyż przedmegalityczni żeglarze posługiwali się kalendarzem astronomicznym – liczonym wg 360 stopni ekliptyki – a Dzieci Słońca kalendarzem słonecznym, opartym na 4 przesileniach cyklu słońca.

Wierciński przegrał dopiero, gdy UNESCO Curier (maj 1972) opublikował datację megalitów na Bahamach, jako znacznie starszych od zachodnioeuropejskich, co błaźniło odkrycie Ameryki przez żeglarzy megalitycznych. Wg mnie megality te nie były budowlami kultowymi tylko plażowymi portami wielorybniczymi.

Sprawa ta miała być omawiana na konferencji amerykanistycznej na Uniwersytecie Warszawskim 4 IV 1975 r, ale zaproszenie dla mnie cofnięto – formalnie z powodu nie uznania przeze mnie egiptologicznej chronometrii prof. Kazimierza Michałowskiego. Michałowski, przyjmując "ZERO Amerykańskie" kalendarza egipskiego (r. 2937 pne) pominął "ZERO Niemieckie" (r. 2777 pne), gdy pierwsze odnosi się do reformy memfickiej a drugie do ODERWANIA nomenklatury od systemu astronomicznego (36 x 10 stopni ekliptyki), która zaczęła odtąd funkcjonować niezależnie, jako kalendarz "cywilny" o roku 365 dniowym. Opracowywał to matematycznie dr Jerzy Kucharczyk z Centrum Obliczeniowego UWr. W notce wydawniczej American Genesis jest adres Fundacji Rockefellera.

Andrzej Holdys, AWANTURA O INDIANINA – Kim byli ludzie, którzy jako pierwsi przed tysiącami lat dotarli do Nowego Świata? Naukowcy ostro się o to kłócą; Gazeta Wyborcza, 28 XI 2014, s. 34-35

Ponieważ KŁÓTNIA o Człowieka Kennewick może się przekształcić w walkę na NOŻE to przypomnę Policyjną historię szkieletu. Dwaj studenci, którzy znaleźli szkielet w stanie Waszyngton, powiadomili o tym szeryfa. Ten przywołał antropologa, który określił szkielet jako ANGLOSASKI. Szeryf wybrał się więc na miejsce znalezienia szkieletu z geologiem, który stwierdził, że szkielet został pogrzebany co najmniej kilka tysięcy lat temu – wobec czego dano szkielet do badania technicznego, które wykazało 9 tysięcy lat.

Znaleziony 18 lat temu na północnym-zachodzie USA Anglosas z orlim Fajowym nosem był więc Indianinem, który bronił KRWAWO odcinka rzeki, którą płynęły na tarło łososie, i w wieku 40 lat został tam przez rodzinę pochowany. Dzieciństwo i młodość spędził jednak na Północy, gdzie polował na foki.

Wg mnie sprawę tą rozwiązał Thor Heyerdahl. Przedstawił on zdjęcia fresku z Meksyku, na którym zbrojni tędzy bruneci atakują bezbronnych szczupłych blondynów o niebieskich oczach. Fresk kończy się spokojnym Odejściem Blondyna z TOBOŁKIEM. Gdy poproszono Thora, żeby umiejscowił ten fresk to odmówił pod pretekstem, że fresk zostałby ZNISZCZONY. Powiedział tylko, że Przymusowa emigracja Blondynów odbywała się do Maroka: http://www.wandaluzja.com/?p=p_16&sName=03.-american-genesis//.

Była to rasa Paleo-Indian, którzy nie mogli wytrzymać populacyjnego naporu Indian, którzy wytępili 32 gatunki wielkich i dużych zwierząt, ZMIENIAJĄC tym środowisko geograficzne Obu Ameryk.
 
 
« powrót|drukuj