Skip Navigation
 

24. ETNOGENEZA SŁOWIAN

Jan Liczyrzepa

Krzysztof Kwaśniewski, PODANIA DOLNOŚLĄSKIE; " Skryba" Wrocław 1999 (wznowienie z 1969), 300 ss

Śląski uczony Praetorius wydał w l. 1662-65 w Lipsku 3 tomy podań ludowych o Liczyrzepie. Miało to związek z rozwojem kurortnictwa, żeby Polacy czuli się w Sudetach swojsko w atmosferze swego wielkiego rodaka, gdyż nie było wątpliwości co do słowiańskich korzeni tej mitologii.

Liczyrzepa to przezwisko intendenta wojskowego, ale nie wiedziałem, że Pan Jan był tak genialnym kwatermistrzem. Otóż Pan Jan wybrał się na wojnę z Królem Wód, i zarekwirował włóczęgę, któremu powiedział TRZYMAJ MEGO KONIA, a jak zobaczysz bańki białe to siadaj nań i uciekaj, a gdy bańki będą czerwone to wszystko w porządku i wynagrodzę ci sowicie. Włóczęga patrzył więc w wodę, gdzie ukazały się banki czerwone, po czym wypłynął Pan Jan z głową Króla Wód. Wynagrodził jednak włóczęgę osobliwie, bo pozbierał nawóz koński, który załadował włóczędze do torby, który sprzeciwiać się temu nie śmiał. Za pierwszym zakrętem wyrzucił jednak to łajno na pobocze, ale gdy potem usiadł, aby odpocząć i oczyścić torbę, to zobaczył tam ślady złota.

Włóczęga był chyba Italikiem, bo Włosi zarabiają krocie na eksporcie borowików inspektowych – co wygląda, że armia Pana Jana wysiewała na biwakach borowiki na nawozie końskim? Koncentracja armii była na PomZach, skąd uderzono 3 zgrupowaniami. Pan Jan prowadził kawalerię i najął Italików, którzy mieszkali jeszcze nad dolnym Renem, którym powiedział, że jeśli zobaczą w Małym Bełcie żagle białe to niech uciekają, a gdy żagle będą CZERWONE to wszystko w porządku i pomoże im się przenieść do Włoch.

Ten mit o wojnie Pana Jana z Królem Wód zdaje się mówić o zniszczeniu przez Słowian kultury nordyjskiej, uważanej przez niektórych za germańską, czyli że Pan Jan byłby twórcą powstałej na tym miejscu kultury Jastorf? Argumentem za tym może być podanie o "ocaleniu" przez Pana Jana 6 Niemców, którzy nieśli sztandar rozgromionej przez Polaków armii. Pan Jan zabrał im ten sztandar i dał tyczki grochowe – choć protestowali. Z całości mitu zdaję się wynikać, że chodziło o kapitulację wodzów cymbryjskich po podboju przez Słowian Jutlandii i Fionii, gdy Pan Jan gotował się do desantu Zelandii.

Pan Jan przyjął prawdopodobnie kapitulantów i zgodnie ze swym humorem powiedział, że jest mandatariuszem sejmu poznańskiego, który musi jeść najlepszą wędzonkę, najlepszą kapustę i najlepszy groch, i oni właśnie będą ten najlepszy groch uprawiać – i dlatego wręczył im TYCZKI GROCHOWE. Przyjęli je choć nie kryli niezadowolenia. Zelandia była nazywana przez Rzymian Wyspą Grochową.

Czesi składali Liczyrzepie ofiary z czarnych kogutów i kur, które topili w Łabie, która płynie do Jutlandii. Można to tłumaczyć, że tą drogą płynęły transporty z żywnością dla armi Liczyrzepy. Dało to asumpt do domysłów, że niemiecki Ruebenzahl to słowiańska RYBA CAR a KK pisze, że nazwę Karkonosze wymienia już Ptolemeusz. Kojarzenie Karkonoszy z tragarstwem jest uzasadnione, bo trzeba tam było znosić z gór "buły magnetytu" – właśnie na plecach, co robili rekruci. Legenda zamku Książ mówi, że OLBRZYM zrzucał z gór wielkie kamienie.

To że Czesi składali Panu Janowi w ofierze czarny drób mogło wynikać z intendentury wojskowej w tym sensie, że kwatermistrzostwo mogło nakazać hodowlę czarnych kur specjalnie dla wojska, aby utrudnić kradzież kur na biwakach.

Pan Jan urodził się prawdopodobnie w Rudawach Janowickich i został handlarzem żelaza. W Poznaniu został wezwany do sejmu, który omawiał rozgromienie Kimeriów północnonadczarnomorskich przez Scytów w r. 705 pne. Pan Jan odradził interwencję nad Dniestrem, wskazując że jeśli Kimeriowie będą się wycofywać w górę Dunaju, to należy wysłać armie na Kłodzko i Jelenią Górę, żeby opanować sudecką metalurgię żelaza, a potem ewentualnie interweniować nad Dniestrem. Pan Jan przyłączył się do armi idącej na Jelenią Górę jako intendent, gdzie zyskał przydomek Liczyrzepy.

Nie wiedziałem, że akt założenia Wiednia, wnioskowany z Wielkich Kronik Francji, jest potwierdzony w słowiańskim micie o założeniu przez Marsygnów Kłodzka. Mit ten został wykorzystany antysłowiańsko – jako argument najazdu Słowian na germański Śląsk, wobec czego Germanie musieli uciekać nad Dunaj – ale żadnego kontekstu historycznego nie podawano. Kontekst tego podam więc ja.

MARSYGNOWIE – czyli Lud Marsa – założyli SALOWIĘ czyli Kłodzko w Puszczy Jaworowej. Wiodło im się wyśmienicie, ale pod Solawię podeszli Słowianie, wobec czego Marsygnowie załadowali swe skarby na wozy – a które się nie mieściły to zakopali – i wynieśli się do FLAVIONISU czyli Wiednia. Wg tego mitu to Salowia była stolicą wielkiego państwa naddunajskiego, co można tłumaczyć rangą magnetytów kłodzkich Ta armia SŁOWIAŃSKA, która wypędziła Marsygnów z Puszczy Jaworowej, została powołana przez sejm poznański na wniosek Jana Liczyrzepy.

Podczas prac archeologicznych w Starym Książu opodal Śląskiego Wawelu odkryto częściowo przemieszczony skarb ŻELAZNY, ukryty na koronie pierwotnego wału murus gallicus. Żelazo było skarbem w epoce Brązu a znaleziona in situ siekiera jest właściwie czekanem, charakterystycznym dla początków epoki Żelaza. Otóż ten CZEKAN umożliwia nam chronologię całego zespołu architektonicznego – co można zhistoryzować.

Murus gallicus został wzniesiony dla obrony przed najazdem z południa, którego oblicówkę kamienną wykorzystano do budowy Starego Książa. Stary Książ został zdobyty przez armię, która w zamku pozostawiła drużynę, której podoficer dopuścił się małego szabru, który ukrył głupio na koronie starego wału, w miejscu doskonale widocznym z okien zamku.

Myślał, iż zamek zostanie zburzony – ale gdy po miesiącach powrócił, żeby skarb zabrać, to na zamku miast bojana siedział baron słowiański, który słyszeć nie chciał o bohaterskim zdobywaniu tego zamku – wobec czego skarb dotrwał do badań archeologicznych w r. 1993. Prowadzący te prace dr Krzysztof Jaworski nie znalazł w Niemczy "ćwieków celtyckich". W Janowicach Wlk są 2 zamki: Sokolec i Bolczów. Zdaje mi się, że Pan Jan wybudował Bolczów, skąd został posłem na sejm poznański. Jako baron magnetytowy zezował na Łabę, przekonując sejm do wojny z kulturą nordyjską, wobec czego sejm zlecił mu opracowanie planu takiej wojny.

Zamki Lurkan i Bojanice to wyraźnie Książ i Świebodziec, czyli Nowy i Stary Książ. Nazwa ŚWIEBODZICE pochodzi od buntu Świnków przeciw Bolesławowi Wysokiemu w r. 1198 i hołdu Świnków dla Wacława I z Pragi w r. 1249, co dało im tytuł Wolnych Panów Śląskich. Świnkowie musieli złożyć hołd Wacławowi, gdyż Piastowie dokonali w r. 1249 zamachu na nich, co mówi legenda Chojnika O Kunegundzie i Błędnym Rycerzu, o czym pisałem niejednokrotnie (Wieczór Wrocławia, 16 08 1990, s. 6).

Błędny rycerz był Hiszpanem i agentem Piastów, którzy byli spowinowaceni z królami Kastylii. Gdy jako zwycięzca makabrycznego konkursu hipicznego odrzucił wieniec Kunegundy – a był już wieczór – to musiał zaraz udać się w dalszą drogę ze swymi wozami z jedwabną bielizną. Gdy dotarł do Kamiennej Góry to było dobrze po północy, ale bramę mu otworzono ze względu na Kunegundę. W wozach miast jedwabiu byli jednak komandosi Piastów, którym przybyli z pomocą inni... Gdy Kunegunda zobaczyła płonącą Kamienną Górę to ZROZUMIAŁA... i rzuciła się w przepaść.

Po upadku Jeleniej Góry Świnkowie trzymali się w Wałbrzychu, gdyż Piastowie śląscy byli za słabi, żeby walczyć ze Świnkami jako wasalami Przemyślidów a potem Rudolfa Habsburga. Udzielność Świnków zlikwidował dopiero Przemysław II z Poznania, o czym mówi MARA Z BOJANICKIEGO WZGÓRZA.

Pomimo, że ostatni Pan na Lurkanie mieszkał jako samotnik na Bojanie czyli w Starym Książu, to jego tragedia rozegrała się na Lurkanie, którą to nazwę wyprowadzam od wodospadu. Jan Świnka został struty smakowitą rybą. Gdy zaczął to podejrzewać to kazał kucharzowi zjeść ogon ryby a sam wskoczył na koń i pognał do znachora, w którym to czasie Wielkopolanie zaatakowali Świdnicę.

Obu szaleństwo przeszło a zdegradowany Jan Świnka zamieszkał na Bojanie, który zaczęto zwać Świebodzcem – jako Pan bez włości i poddanych.

Tradycję o ZAWALENIU SIĘ ZAMKU WRAZ Z GÓRĄ nie ma sensu więc jest to adaptacja upadku do Wisły zamku Królewskiego w Płocku podczas renesansowej przebudowy przez Bonę. Lurkan został przebudowany przez Bolka I Surowego w l. 1288-91, który od r. 1291 tytułował się KSIĘCIEM ŚLĄSKIM I PANEM NA KSIĄŻU. Do budowy tego Śląskiego Wawelu potrzebne były kopalnie srebra w Boguszowie i skarbiec Świnków w Nowym Dworze wałbrzyskim.

. Ciekawa jest opowieść O SKARBIE KSIĘCIA CZEŚCIBORA. Cześcibór to historyczny książę łużycki z IX wieku, który zgromadził wielki skarb eksploatując złoża srebra i elektronu w Rudawach. Srebrem tym zawładnęli Prawdzice, którzy nie mogli jednak bić monety z powodu konwencji z Samarkandą.

KK pisze, że Gubin nazywał się pierwotnie SEMNONEM, co ja tłumaczę na Sejmion. W czasie wojen markomańskich gromieni przez Rzymian Kwadowie postanowili powrócić do Skandynawii, ale napotkali swych odwiecznych wrogów – Semnonów, którzy ODRADZILI IM TEGO i obiecali pomoc przeciw Rzymianom. To świadczy, że nie było to jakieś plemionko germańskie czy celtyckie, ale SEJM WANDALSKI, który uchwalił antyrzymską interwencję nad Dunajem. Kwadowie mogli płynąć Łabą lub drogą międzymorska do Szczecina, a wówczas ów niemiły dla Rzymu obrót sprawy powinien mieć miejsce w Gubinie, gdzie mógł się zebrać specjalnie na tą okazję sejm łużycki czy wandalski.

O tym, że było to miejsce wyjątkowe na międzymorskiej drodze Śledziowej świadczy, że do Gubina miał wysłać Jan Apostoł swego ucznia Polikarpa, który przebywał w Gubinie przez rok. Polikarp miał nauczać w pogańskiej świątyni, co można odnosić do fary. Tradycja przypisuje OBECNĄ farę królowi niemieckiemu Henrykowi Ptasznikowi, który zdobył Gubin w r. 930 po długim oblężeniu, ale ja w tą wojnę Ptasznika z Semnonemi nie wierzę, gdyż był to skutek wojny o Lotaryngię Wielką, w której witeź kurski Tugumir, po rozgromieniu Francuzów, zwrócił się z Henrykiem przeciw Leszkowi V.

Tugumir i Henryk powinni faktycznie zdobyć Gubin w r. 930, ale pogromu Leszka dokonali dopiero po zdobyciu Szczecina w r. 933. Najbardziej niesamowite jest tu to, że trucicielska uczta margrabiego Gerona była w roku bitwy na przeprawie reńskiej Andrnach w r. 939, która zadecydowała o Lotaryngii Wielkiej – co suponuje, że zleceniodawcą tej uczty był Tugumir jako zawłaszczyciel Skarbu Cześcibora. Uczta ta mogła się odbyć w obecnej farze gubińskiej – skąd pochodziłaby jej czeska nazwa NIEMCZA ŁUŻYCKA.

Po r. 952 protektorat Prawdziców nie był już Ottonowi potrzebny, wobec czego Tugumir zaczął budować Zgorzelec, aby przenieść tam z Drezna skarby Cześcibora. Zgorzelec budowało 150 murarzy, którym pomagało całe miasto, które zbuntowało się, co Tugumir załagodził, płacąc miastu wspaniałą katedrą halową, późniejszą od budziszyńskiej. Najważniejszy był tu jednak zamek zgorzelecki, skąd można było spławić do Szczecina skarbiec Cześcibora i wywieźć do Rygi. Nie udało się to, gdyż Tugumir zginął w bitwie nad Regnicą a skarbem Cześcibora zawładnął Bolesław Srogi.

Sprawa ta zdaje się tłumaczyć zagadkę zamków w Grodzcu, Książu i Nachodzie. Ponieważ Bolesław miał niewątpliwie trudności z tym skarbem, gdyż ostrzyły sobie na niego zęby 3 wilki: Otton Wielki, jego szwagier Sławnik z Liberca i Mieszko z Poznania więc Bolesław powinien budować Grodziec a potem Książ i Nachod, żeby srebro przewozić etapami, a potem spławić do Mielnika. Zamki te byłyby więc pochodną zgorzeleckiego zamku Tugumira.
 
 
« powrót|drukuj