Skip Navigation
 

01. ARCHEOLOGIA GEOLOGICZNA

Koniec neandertalczyka

Matthias Schulz, TODESKAMPF DER FLACHKOEPFE; Der Spiegel, 12/2000, s. 240–55

Mowa jest o śmiertelnej wojnie pomiędzy Człowiekiem rozumnym kopalnym a neandertalczykiem, która trwała od 35000 do 27000 l. pne. Front ten przesuwał się z Bliskiego Wschodu do Andaluzji, z dość długą granicą na Renie i Rodanie.

Wg mnie mogło to trochę przypominać wojnę pomiędzy Weddami a Nittaewami na Cejlonie w XVIII w, w czym Nittaewów identyfikuje się z ostatnimi australopitekami. W początku stosunki pomiędzy obu rasami były znośne, ale Nittaewowie narazili się Weddom złodziejstwem, więc doszło do walk, w których Nittaewowie uprawiali partyzantkę, w czym byli bardzo groźni – rozszarpując np. śpiącym Weddom gardła pazurami i wyjadając wnętrzności. Regularnych walk nie było, gdyż Nittaewowie kryli się w jaskiniach, co stało się powodem ich zguby, gdyż Weddowie rozpoznali je i wytruli obrońców dymem, co trwało 3 dni. Nittaewowie walczyli tylko pazurami, kijami i kamieniami.

Nittaewowie byli mali, natomiast udokumentowani POLICYJNIE troklodyci z Malajów, gdzie jest gęste zaludnienie, są wysocy i mają czaszki takie jak u neandertalczyka tylko z większymi kłami. W r. 1954 troklodyci zdezorganizowali pracę na plantacji kauczuku, gdzie zachowywali się przyjaźnie, uciekając dopiero na widok mundurowej policji, ale byli widziani w rzece oddzielającej plantację od lasu jeszcze 2 dni później. Wówczas przypomniano sobie, że podobne wydarzenia miały miejsce w r. 1937, a kilka lat temu prasa pisała, że uczniowie szkoły uralskiej nawiązali przyjazne stosunki z troklodytami, ale zaprosili milicjantów, którzy przybyli w mundurach i z bronią, co zakończyło przygodę.

MSch popełnia w artykule poważne błędy. Z jego opracowania wynika bowiem, że homo sapiens trzymał się lasu MIESZANEGO a neandertalczyk IGLASTEGO. Z tej racji ceremonialna włócznia z kości słoniowej, którą znaleziono w grobie książęcym w Sungirze na wschód od Moskwy, nie jest dowodem na "prostowanie ciosu mamuta", gdyż została wykonana z ciosu słonia leśnego w INTERGLACIALE, gdy tundra szła na północ a z nią mamuty, których miejsce zajmowały słonie, o ciosach równych jak włócznie, którymi kopały w ziemi.

Mamut był zwierzęciem tajgi i miał rude futro, co wytłumaczył uczonym ussuryjski myśliwy, który widział mamuty wychodzące przy pierwszym śniegu z Amuru. W tundrę mamuty szły tylko latem, gdzie były czasem zaskakiwane przez zimę i tonęły pod lodem. Rzeczony myśliwy określił ślad mamuta na 60-70 cm, co odpowiada małemu mamutowi europejskiemu, ale te mamuty amurskie mogły być ekotypem mamuta wodnego, który przetrwał do naszych czasów w postaci WODNEGO SŁONIA afrykańskiego (Loxodonta fransseni), będąc wyraźnie pozostałością rudego słonia syryjskiego, który był MAMUTEM. Kilka tygodni temu słonie wodne widziano w Kamerunie – 70 lat po ich oficjalnym wymarciu.

Na Syberii są ogromne lasy bagienne, wobec czego żyjące w nich – jak niektórzy sądzą – MAMUTY WODNE, muszą mieć stopę odpowiednio większą od słoni stepowych. Wodny mamut syberyjski powinien być równie czujny, jak jego afrykański kuzyn, gdzie zaludnienie jest sto razy większe, a mimo tego pokazuje się ludziom – zawsze w stadzie – raz na kilkadziesiąt lat w różnych częściach Zachodniej Afryki Równikowej, choć królowie belgijscy dawali majątki za jego pokrytą szczeciną skórę. Na tej zasadzie nosorożec sumatrzański też jest zwierzem syberyjskim ze zwierzyńców cesarzy chińskich, o czym pisałem do amerykańskiego Towarzystwa Przyjaciół Słonia.

Gdy biegun był na Labradorze a prąd grenlandzki płynął do Wysp Kanaryjskich to w Hiszpanii rosła tajga, wobec czego neandertalczyk mógł się tam utrzymać najdłużej. Neandertalczyk nie robił łuków i CIĘŻKICH OSZCZEPÓW do bicia grubej zwierzyny na odległość, które były rzucane dwumetrową miotnią – czym posługiwali się jeszcze Indianie jako harpunnicy. Taki miotacz mógł zabić mamuta z odległości stu metrów. Ussuryjskiemu myśliwemu udało się podejść 2 mamuty na 300 kroków, choć szedł za nimi kilka dni.

Kiedyś sugerowano, że homo sapiens pochodzi z Syberii. Miałem książkę Księżycowa Skała, gdzie jest mowa o interglacjalnej jaskini w Jakucji, gdyż na malunkach ściennych są mamuty i słonie leśne. Wg mnie owe paleolityczne jaskinie nie były świątyniami, ale SZKOŁAMI ŁOWIECKIMI, gdzie młody myśliwy musiał się wykazać orientacją w nieznanym środowisku i właściwą postawą wobec napotkanej zwierzyny w ograniczonej widoczności.

Jeśli idzie o rzekomo afrykański rodowód homo sapiens to jest to oczywiste szalbierstwo, gdyż od pół wieku wiadomo, że wszystkie antropologiczne i archeologiczne dane z Nowego Świata odnoszą się do homo sapiens, a są one tam usystematyzowane od 150 tysięcy lat. Zostało to opublikowane częściowo w r. 1982 w American Genesis – jakby w politycznym związku ze Stanem Wojennym w Polsce. W r. 1964 ogłosiłem, że Homo sapiens POCHODZI Z AMERYKI, co reanimowało rozgromioną, upodloną i utajnioną przez darwinistów archeologię kalifornijską. To wyglądało na intrygę Chruszczowa, gdyż w archiwach rosyjskich musiały być dane z tej wojny naukowej. O tej archeologii kalifornijskiej możemy już czytać po polsku w leżącej na wystawach książce Zakazana Archeologia, która jednak systematyką nie jest.

Dane archeologiczne i antropologiczne odnośnie homo sapiens są więc w Ameryce co najmniej 3-4 razy starsze niż w Starym Świecie. W programach komputerowych odkryto też pramatkę Ewę, która żyła około 200 tysięcy lat temu i była homo sapiens, a do tego były warunki, i są dane, tylko w Ameryce.

Kluczem do sprawy zdaje się być odkryta przez archeologów australijskich kultura ŻEGLARSKA sprzed 30 tysięcy lat, która "pośredniczyła" pomiędzy Indonezją a wybrzeżem chińskim, importując na Wyspy Sundajskie surowce, rośliny i zwierzęta chińskie. Nie były to jakieś przypadkowe wędrówki, ale BIZNES (Krzysztof Kowalski, Homo navigarus – 30 tysięcy lat temu ludzie paleolitu penetrowali wody przybrzeżne; Rzeczpospolita, 7 04 1998, s. 24).

Wyjaśniłem to MIECZOWĄ tratwą żaglową typu Kon-Tiki – jaką posługiwali się historyczni Indianie. Otóż w interglacjale homo sapiens AMERICANUS mógł pokonać na takiej tratwie środkowy Atlantyk a potem przebyć sawanny i dotrzeć nad Nil, gdyż bez ryb żyć nie mógł.

Newsweek Polska podaje, że 2 archeolożki, Brazylijka i Francuzka, znalazły w r. 1986 dane za zasiedlenie Ameryki przez homo sapiens przed pojawieniem się kromaniończyka europejskiego 40 tysięcy lat temu. Ludzie ci mieli przybyć łodziami z AUSTRALII. Wg Elżbiety Jaskulskiej z Antropologii Historycznej UW dane te uwiarygodniły się. Kilowe i sterowe tratwy żaglowe doskonale nadawały się do żeglugi DRYFOWEJ z prądami oceanicznymi, które Senegalczycy nazywali RZEKAMI NA OCEANIE..
 
 
« powrót|drukuj