Skip Navigation
 

kadłub

01. ARCHEOLOGIA GEOLOGICZNA

Kamienie z Ica

Cornelia Petratu i Barnard Roidinger, Na tropach cywilizacji ery dinozaurów – KAMIENIE Z ICA; UREAUS Gdynia 1996

Kamienie z Ica na wybrzeżu peruwiańskim stały się głośne w l. 1965-66, tj. równocześnie z ogłoszeniem przeze mnie amerykańskiej genezy kultury megalitycznej, jako antytezy atlantologii angielskiej. Są to jakby pisanki na otoczakach z andezytu czyli granitu andyjskiego, co można uważać za pismo obrazkowe. Datowanie tych pisanek warstwą tlenków powierzchniowych dawało zawsze "ponad 12 tysięcy lat", czyli że powstały one przed opanowaniem oby Ameryk przez mongoloidów azjatyckich. Na żadnym ze znanych 11 tysięcy kamieni z Ica nie ma mongoloida. Wszyscy mają głowy długie a nosy sterczące.

Duża część tematyki odnosi się do skomplikowanych operacji medycznych i gadów jurajskich, czasami w konwencji komiksowej. Tą paleontologię próbowałem tłumaczyć tym, że pierwotna cywilizacja, która BUDOWAŁA TUNELE POD ANDAMI – co jest dziełem na miarę piramid egipskich – zainteresowała się znajdowanymi w jaskiniach kośćmi, które interpretowano kazuistycznie i zabezpieczono archiwalnie, z wykorzystaniem postaci ludzkich jako skali porównawczej? Można by też zastanawiać się, czy w Ameryce Południowej gady jurajskie nie przetrwały aż do najazdu azjatyckich myśliwych, którzy w Ameryce Północnej wytępili 32 gatunki wielkich i dużych zwierząt?

Przeciwnicy autentyczności Kamieni z Ica posłużyli się świadkami, którzy jakoby produkowali masowo te kamienne pisanki dla turystów i "postarzali je" w kurnikach – ale nie kazano im tego wykonać egzemplifikacyjnie, nie mówiąc o tym, że poza ogromną pracą rzemieślniczą wymagało to wielkiej wiedzy i technologii, której BRAKUJE. Nie jest bowiem znana sama technika kamieniarska, bo robi wrażenie "rozmiękczania kamienia", z której to racji ta robiona przy pomocy wiertarek elektrycznych Cepelia Indiańska tak się różni od eksponatów archeologicznych, że ODRÓŻNI TO KAŻDE DZIECKO. Ponieważ technika kamieniarska nie jest znana więc eksponaty te nie mogły być wykonane w Japonii czy Szwajcarii, z zaangażowaniem najwybitniejszych paleontologów.

Łączenie tej sztuki z tunelami pod Andami jest o tyle trudne, że na tunelach tych położyły rękę armie tychże państw andyjskich, ze względu na ich znaczenie militarne. Opisywane zawory tych tuneli są techniką megalityczną: Prostopadłościenne bloki kamienne stoją na 4 kamiennych kulach w 2 rynnach i mogą być poruszone przez 4 silnych mężczyzn.

Dzieje człowieka w Ameryce są sprawą nie tylko ideologiczną, ale i polityczną. Do niedawna byli zawodowi przeciwnicy pradawności człowieka w Ameryce, którzy dysponowali taką siłą, że narażanie się im było samobójstwem (s. 126), czego doświadczyłem osobiście. Wybitny archeolog kanadyjski Richard MacNeish stwierdził nawet, że NIEKTÓRZY ARCHEOLODZY NIE UZNALIBY WCZEŚNIEJSZEGO POJAWIENIA SIĘ CZŁOWIEKA W AMERYCE NAWET WÓWCZAS, GDYBY OSOBIŚCIE OGLĄDALI GO PRZY OBRÓBCE NARZĘDZI (s. 126).

Uważam, że udało mi się wyjaśnić kilka piktogramów zamieszczonych w książce „Kamienie z Ica”. Może z wyjątkiem jednego wszystkie wydają się być dokumentami sądowymi, zabezpieczonymi przed zniszczeniem. Na Foto 16 mamy np. rysunek TYRANOZAURA, którego 3 romboidalne znaki na skórze zdają się być nie tyle umaszczeniem co oznaczeniem ran – że Ktoś strzelał tyranozaurowi w D, co mogło być naganne. F. 24 przedstawia zaś nie żadne "kontynenty", ale mapę topograficzną z 4 górami, 2 strumieniami i domem. F. 8 i 9 przedstawiają wyraźnie tą samą scenę – ale jakby w relacji różnych świadków. F. 8 pochodzi z dokumentacji Lotnictwa Wojskowego Peru, bez podania źródła, zaś 9 z kolekcji KAMIENI ICA. Głównym elementem obu rysunków jest ten sam MECHANICZNY dinozaur, będący wyraźnie wabiem do polowania na dinozaury. Na F. 8 wabiony dinozaur jest zabijany przy zjadaniu przynęty a na F. 9 w odurzeniu zapachem płciowym wabia – w obu przypadkach przez wbicie noża w móżdżek motoryczny u nasady ogona. Tego samego mechanicznego dinozaura mamy jeszcze na F. 6, ale z wiatromierzem na głowie – jakby do puszczania Perfum – a podobnego, tylko ze skrzydłami i bez ludzi na F. 2. Tu wabiony dinozaur liże się seksownie.

Na niektórych kamieniach jest postać ludzka siedząca na wielkim lecącym w górze skrzydlatym dinozaurze, który bardzo się różni od obecnych dinozaurów czyli ptaków. Indianin głaszczący pieszczotliwie dorodne warzywo, jakby zachęcając je do dalszego wzrostu (F. 10), byłby ogrodnikiem, grożącym nielegalnym amatorom owoców swej pracy procą, co zdaje się być AKTEM WŁASNOŚCI, z prawem obrony jej przy pomocy procy. Kiedyś Amerykanin, który wygrał konkurs hodowców dyń został zdemaskowany przez własną żonę, która wyznała dziennikarzom, że nie tylko mówi do dyni pieszczotliwie, ale i Całuje.

O tym, że mogło to być zabezpieczone przed spaleniem archiwum sądowe zdaje się świadczyć F. 26, ze stosunkiem seksualnym od tyłu, gdy na rewersie mamy obcinanie kopulantowi prącia nożem – jakby przez rozsierdzonego męża? Pozostałych scen chirurgicznych nie interpretowałem.

Zupełnie niestosowne jest w książce Drzewo Abrahama (F. 36), a jako Polak muszę stwierdzić, że Kamień Słońca (F. 38), zwany Kamieniem Kalendarzowym Azteków, nie ma tu nic do rzeczy, gdyż jest to schematyczne odwzorowanie zegara astronomicznego Marcina Króla z Żórawicy, jakim posługiwali się polscy odkrywcy Ameryki w l. 1470-84. Nowogród Wielki płacił dobrze więc stać ich było na takie zegary, które zmałpowali Aztekowie. II generacją takich zegarów jest słynny zegar astronomiczny w kościele Mariackim w Gdańsku, który jest pomnikiem pochwycenia przez Pawła Benekę Edwarda IV i lorda majora Londynu.

W internecie omawiam książkę Największe Pomyłki w Dziejach Ziemi – Ludzie i dinozaury żyli jednocześnie; epoki kamiennej nie było; teoria ewolucji jest błędna! (Hans-Joachim, Zillmer, AMBER W-wa 2002), z czym się zgadzam a co zostało pięknie potwierdzone Europejską Atlantydą w Dreźnie, którą wcześniej badali Austriacy i Słowacy.
 
 
« powrót|drukuj