Skip Navigation
 

05. SUDECKA METALURGIA ŻELAZA

Do połowy lat 60. działała we Wrocławiu Lwowsko-Wrocławska Szkoła Archeologiczna i Architektoniczno-Historyczna. Postulowała ona rewizję chronologii Kamień-Brąz-Żelazo, bo na Śląsku Halsztat – jako początek metalurgia żelaza – miał być starszy niż w Alpach a gotyk środkowoeuropejski starszy od francuskiego. Ja do tych sporów nie miałem dostępu, ale docierały do mnie ich skutki, a zwłaszcza, że reprezentanci tej szkoły ginęli w dziwnych okolicznościach. We współczesnej archeologii chronologia K-B-Ż nie uchodzi za funkcjonalną (The Panguin DICTIONARY OF ARCHAEOLOGY, London 1982, s. 244).

Zajmowałem się wówczas neolitem i wczesnym Brązem a chronologia Gotyku nie wiele mnie obchodziła, ale zdawałem sobie sprawę z niefunkcjonalności urzędowej chronologii architektury polskiej – a tym samym niemieckiej na której ta była oparta – więc przesuwanie w przeszłość metryk niektórych polskich pomników architektury aprobowałem, jednak herezji, że na Śląsku METALURGIA ŻELAZA JEST STARSZA NIŻ W ALPACH nie rozumiałem, bo nie miałem dostępu do danych naukowych, których nie publikowano.

Przez 40 lat eksperymentowałem z małoazjatycką genezą metalurgii żelaza, ale nic z tego nie wychodziło. W końcu musiałem postawić pytanie, czy z tym Stalowym Smokiem Hetyckim nie jest jak z Troją Schliemanna, gdzie nie znaleziono ANI JEDNEGO grobu mykeńskiego czy trojańskiego choć jest to teren przebadany najlepiej? Wobec tego musiałem powiedzieć, że jeśli Niemcy – którzy walczą ze mną w Turcji od 35 lat – nie przedstawią wiarygodnych danych za małoazjatyckim pochodzeniem hutnictwa żelaza to ja uznam stalowego smoka hetyckiego za subiekta Kijowa. Na moje usprawiedliwienie mam to, że małoazjatyckie pochodzenie hutnictwa żelaza było tak oczywiste jak system geocenrtyczny za Kopernika.

Zgłosiłem na Politechnice Wrocławskiej, że metalurgia żelaza może pochodzić od PRZEKUWANIA MAGNETYTU. W Europie było „żelazo świńskie”, którym handlował Wrocław. Była to biżuteria żelazna, bardzo licha, gdyż po zejściu glazury korodowała. Niemcy nazywają to SAPROPOLITEM, którego centrum produkcyjne było w Czechach, gdzie występują obok siebie 2 podstawowe surowce: ruda żelaza i lignit, których kowalskie skuwanie daje sapropolit (Schlette F., Kelten zwischen Alesia und Pergamon, Urania Verlag 1976 s. 64). Na Śląsku były magnetyty i jest dużo węgla brunatnego więc Świdnica mogła produkować biżuterię sapropolitową, co mogło być I etapem metalurgii żelaza. Archeologiczną pozostałością tego może być znajdowana w grobach neolitycznych OCHRA.

Poza tym istnieje w Polsce kilka DOWODÓW za bardzo starą metalurgią żelaza, z czego najważniejsze były dla mnie wykopaliska na zamku Biskupim w Płocku, z czym kojarzyłem Skarb Wiślan – bardzo łatwy do datowania dendrologicznego, gdyż znaleziony pod palisadą Okołu – ale był on datowany kłamliwie i został zarekwirowany przez AMERYKANÓW. Będąc komisarzem WOAK przy wykopaliskach archeologicznych Franza J. Straussa na wrocławskim zamku Biskupim domagałem się badań dendrologicznych, co ZBYWANO i dopiero po mym powrocie z RFN w r. 1990 powiedziano mi, że GRASOWALI tu dendrolodzy z Krakowa, którzy datowali mn. belkę dachową OBECNEJ katedry na Rok 1024 – co zrozumiałem, że katedra został spalona ostrzałem podczas zagrożenia Wrocławia przez Niemców w r. 1017.

Kilka lat temu, żeby nie być Indiana Jonesem, ogłosiłem, że Stalowy Smok Hetycki jest takim fekaliem pruskim jak Troja Schliemanna, którą otruto Rosję i Francję – wobec czego kogo chcą teraz otruć Niemcy? Potem Anglicy ogłosili znalezioną w Dreźnie EUROPEJSKĄ ATLANTYDĘ.
 
 
« powrót|drukuj