Skip Navigation
 

Robiony seryjnie w Krakowie Wallingford

Kopernik jako Błazen Krakowski

Nostryfikacja Bony, Kopernik 1509

Jeden w wielu zegarów Kopernika

Plan Wrocławia Kopernika z wieży farnej

40. HOROLOGIA POLSKA

Apogeum polskiej horologii to duet Bona-Kopernik. Bona uratowała Kopernika od stosu i chroniła przez pewien czas przed skrytobójstwem. Kodeks Behema jest biogramem Kopernika jako Błazna Krakowskiego. Kopernik powrócił do Krakowa z Włoch z Boną jako jej sekretarz, dla której wykonał grawiurę KRAKÓW od Północy dla poselstw nostryfikacyjnych. Potem robił dla Bony zegary - w tym słynny zegar Karasia - jako dary dla monarchów europejskich. Najstarszy plan Wrocławia jest też Kopernika, z odbudoweaniu przez niego w r. 1525 wieży farnej.

Po wypędzeniu Kopernika i Dantyszka przez luteranów z Gdańska i Wrocławia Bona urządziła Kopernikowi szlifiernię w Warszawie. W Warszawie nie było jednak słynnych hamerników gdańskich, którzy potrafili wykuwać oscylatory, wobec czego Kopernik wymyślił wychwyt kotwica-balans (KB). Myślałem nad tym wiele lat i inaczej się tego wytłumaczyć nie da – chyba że ktoś zechce się powołać na szalbierski patent Colberta?

Colbert był chyba największym szalbierzem finansowym w historii, o czym świadczy jego raport dla Ludwika XIV w r. 1670: „Wasza Wysokość podjęła wojnę finansową ze wszystkimi państwami Europy. Doprowadziło to do podboju Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Anglii i kilku innych państw, w których już zapanował niedostatek i cierpienie, a przez złupienie ich wzbogaciła się Wasza Wysokość sama. Pozostała tylko Holandia...” (Howard M., Wojna w historii Europy, Ossolineum 1990, s. 75). Powoływanie się na takiego świadka jest więc ryzykowne, zwłaszcza gdy ten zawodowy szalbierz popełnił błąd logiczny - że jeden wynalazł balans a drugi kotwicę.

Szlifierni warszawskiej przypisuję Orfeusze, których powinno być tyle ile było poselstw żałobnych. Uroczystości pogrzebowe trwały bardzo długo, gdyż król szedł za trumną z Krakowa do Wilna, więc Orfeusze powinny być robione w szlifierniach Warszawy i Krakowa. W Krakowie były natomiast produkowane tzw. zegary augsburskie, ale nie przez szlifiernię tylko artystycznych rzemieślników. Te zegary augsburskie zostały zainspirowane zegarem Schustera, który został wzięty z Maksymilianem Habsburgiem pod Byczyną. Zegar Schustera stał się wawelskim zegarem tronowym i został wywieziony przez Augusta Mocnego do Drezna, jaki los spotkał też wawelski zegar Henryka Walezego.

Bitwa pod Byczyną URATOWAŁA ANGLIĘ, która miała być uduszona okupacją Danii, ze względu na STRATEGICZNY handel bałtycki. Tym tłumaczę lukę w życiorysie Josta Birgiego, który w związku z planem polsko-hiszpańskiego najazdu na Danię w r. 1586 wyjechał z Hesji do Poznania, gdzie został aresztowany i przesiedział kilkanaście lat w szlifierni warszawskiej, gdzie zrobił serię zegarów astronomicznych dla Strogonowów, a potem jeszcze raz zjawił się w Polsce z orszakiem Konstancji Habsburżanki. Najdokładniejsze zegary XVI w. miał Tychon Brahe, który kupił je w Gdańsku, gdzie na wieży Mariackiej było obserwatorium Dantyszka, który finansował Kopernika – więc były to duplikaty zegarów Kopernika ze szlifierni Dantyszka.

W Europie można spotkać zegary pochodzące z darów Zygmunta III Wazy, które wykonano w szlifierni warszawskiej, z czego niektóre zidentyfikowałem.

Kontrowersję pomiędzy Heweliuszem a Huygensem w sprawie zegara wahadłowego wyjaśnia opublikowany w r. 1673 a pochodzący z r. 1648 rysunek Heweliusza z zegarem wahadłowym (Bruton E., The history of Clocks and Watches; Orbis Publishing Ltd. London 1992, s. 218-9). Najważniejsze jednak jest to, że Heweliusz nigdy pretensji do wynalezienia zegara wahadłowego nie rościł, a ponieważ już Kopernik posługiwał się okresem wahadła więc wypada to uznać za inwentarz kopernikowski.

Heweliusz znał Huygensa osobiście, gdyż podczas podróży do Ameryki zatrzymał się w Amsterdamie i zamówił u Huygensa zegar WAHADŁOWY, ale z powodu najazdu szwedzkiego musiał wracać do Gdańska, gdzie w r. 1655, a więc 2 lata przed patentem Huygensa, przyszło mu uczyć szwedzkiego mechanika TECHNIKI WAHADŁOWEJ, co opisał.

Problemem w spuściźnie heweliuszowskiej jest też zegar z podwójnym wahadłem. Jedynym jednak znanym mi PODWÓJNYM WAHADŁEM jest system kotwica-balans KB. Zawnioskowałem więc, że Heweliusz, wybierając się do Ameryki, zamówił u Kochańskiego, który praktykował w jego warsztacie zegarmistrzowskim, chronometr z wychwytem chronometrycznym KB. Kochański wykonał 2 takie chronometry, z których jeden podarował królowi a drugi zdeponował u Heweliusza. Po śmierci Heweliusza Kochański starał się odzyskać JAKIŚ pożyczony mu zegar.

Słynne zegary WAHADŁOWE Heweliusza zostały sprzedane na licytacji, którą wygrał prawdopodobnie konsul angielski, gdyż wcześniej raportował o wyjątkowym zegarze Heweliusza a wg mnie Kochańskiego. Zegara Kochańskiego jednak tam nie było, gdyż był to tajemniczy Chronometr Gdański, który rada miejska skonfiskowała po śmierci Heweliusza i starała się zań uzyskać sto tysięcy florenów nagrody Ludwika XIV ZA CHRONOMETR. Ponieważ Kochański wykonał swój zegar w 2 egzemplarzach więc Francuzi mieli już taki mechanizm od Jana Kazimierza czy Marysieńki, wobec czego skłonili tylko do zakupu Chronometru Gdańskiego Portugalczyków, żeby w razie wyjawienia tajemnicy bronić praw patentowych przed Anglikami.

Zegary Heweliusza mogą więc znajdować się w muzeach angielskich pod inną metryką. Mi się udało zametrykować kilkadziesiąt muzealnych zegarów angielskich, w tym 3 Olivera Cromwella, choć niektóre zostały przerobione i podpisane wtórnie.

System katowica-balans nie był wynalazkiem Kochańskiego, ale Kopernika, a ponieważ patent Colberta na KB jest nonsensem więc prawa do KB muszą wrócić do szlifierni warszawskiej.

Kochański pisze, że wpadł na pomysł zegara MAGNETYCZNEGO, tj. elektrycznego na ogniwie arabskim w r. 1659, ale zrealizował to dopiero w pracowni zegarmistrzowskiej księcia Toskanii we Florencji w r. 1667. Zegar ten został opublikowany w r. 1685, więc sprawa pochodzenia europejskiej techniki elektrycznej jest przesądzona. Kochański wszedł do historii nauki europejskiej jako twórca podstaw rachunku całkowego i nauczyciel Leibniza.

Juliusz Prawdzic-Tell, HISTORIA RATUSZOWEGO ZEGARA, Gazeta Robotnicza, 2 III 1995, s. 7.

Wrocławski zegar ratuszowy jest pod względem historycznym i technicznym czymś zupełnie wyjątkowym w Europie. Przy tej sprawie trzeba zacząć od krótkiej historii zegarów średniowiecznych.

Mechanizmy zegarowe znano już w antyku, ale zostały poznane przez Europę jako czasomierze dopiero w wyniku importu z Chin za Justyniana. Wkrótce stały się tak popularne, że papież Sabinus (604-6) wydał rozporządzenie o dzwonieniu zegarów.

W r. 1077 powróciło do Chin poselstwo do Barbarzyńskiego Imperatora Północy, któremu przewodził astronom Su Sung. Wyznał on cesarzowi, że zegary barbarzyńców są lepsze od chińskich – wobec czego cesarz zlecił wykonanie zegara barbarzyńskiego, który był skomplikowanym wieżowym zegarem astronomicznym, napędzanym wodą. Su Sung uczestniczył w koronacji Bolesława Śmiałego w Krakowie w r. 1076.

Aż do XIV wieku zegary mechaniczne ogłaszały czas tylko dzwonieniem, a na mechanizmie czas wskazywało wielkie koło zębate, które malowano i oznaczano znakami Zodiaku. Były to budziki nazywane DZWONAMI. Tarcza zegarowa została wprowadzona dopiero w latach czterdziestych XIV w. przez Jakuba Dondiego i Richarda Wallingforda – skąd system włoski z tarczą 24-godzinną i angielski z 12-godzinami. Do Polski tarcza godzinowa dostała się z Pragi, gdzie Karol IV Luksemburg sprowadził Jakuba Dondiego, ojca Giovanniego, więc zostaliśmy skazani na mniej dokładną tarczę włoską.

Za najstarszy zegar mechaniczny w Polsce uchodzi zegar ze Szczekocin, przechowywany w muzeum UJ. Jest to mechanizm "przedtarczowy" i polski, który powinien być wykonany przed r. 1346. Do rangi najstarszego zegara w Polsce pretenduje też zegar na wieży ratusza wrocławskiego. Dokonując jego oględzin stwierdziłem wtórność sygnatury na ramie zegara wieżowego, na podstawie której metrykuje się ten zegar jako pruski i nazywa Gotlibem. Prusacy mieli piękną walcówkę, którą eksportowali, wobec czego nie było potrzeby KUCIA drogich i zgrzebnych sztab. Z tej racji wrocławski zegar ratuszowy jest chronologicznie STARSZY od zegara ze Szczekocin, który jest nie tylko przedtarczowy, ale i produkcji SERYJNEJ, gdy wrocławski "monumentalny", czyli wykonany na szczególną okazję, o czym mówi też przezwisko BĘKART.

Tenże Bękart został prawdopodobnie zagrabiony przez halabardników, przy tłumienia przez radę miejską i Czechów powstania polskiego w r. 1333 z wieży kościoła ołbińskiego, do którego Polacy byli przywiązani fanatycznie, i znalazł się na wieży Ratusza. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z r. 1336.

Ponieważ Bękart ma kształt kołyski więc próbowałem go datować na r. 1113 - jako wotum dla oślepionego w r. 1112 Zbigniewa, który powinien zamieszkać w wieży kościoła św. Piotra w Trzebnicy, jako dzwonnik i zegarnik. Tą drogą szedł w r. 1146 do Poznania oślepiony przez pryncepsa Władysława Piotr Włostowic – a ponieważ matka Zbigniewa, Jadwiga z Prawdziców, zapisała Trzebnicę Włastom, gdyż byli wyznania słowiańskiego, więc zegar ten mógł się potem znaleźć w nekropolii Włastów na Ołbinie i być obsługiwanym przez oślepionego Piotra, gdyż zegarnikami byli wówczas ślepcy.

Płaskorzeźba Oślepienie w Trzebnicy, jest dokumentem oślepienia Zbigniewa w r. 1112. Rzeźba pochodzi z bogatego wystroju ufundowanego przez Jadwigę z Prawdziców trzebnickiego kościoła św. Piotra, które zostało zniszczone przez brutalną neogotyzację w XIX w. Niesamowitość wieży można tłumaczyć tym, że była ona mieszkaniem Zbigniewa, gdyż w zespole klasztornym, gdzie mieszkały mniszki słowiańskie, mieszkać nie mógł. Śląsk stał się rzymskokatolicki dopiero po wygnaniu przez Bolesława Wysokiego Włastów w r. 1192, którzy byli gorliwymi cyrylometodystami.

Sam zegar wykonano prawdopodobnie w Kłodzku – ze względu na elementy techniki czeskiej a nie kurskiej, skąd pochodziła Jadwiga z Prawdziców. Na temat wrocławskiego zegara ratuszowego posiadam więcej danych, które nie mogły być zamieszczone w tym artykule ze względu na ograniczenia redakcyjne. Mam jednak nadzieję, że zostaną one uwzględnione w monografii tego zegara.
 
 
 
« powrót|drukuj