Skip Navigation
 

Duma Niemiec, Kazimierz II Sprawiedliwy

Kobieca korona ze Skarbu Tysiąclecia

36. LEGNICA CZY ŁĘCZYCA?

Skarb Tysiąclecia

Juliusz Prawdzic-Tell, MOJE PRZYGODY ZE SKARBEM TYSIĄCLECIA, Słowo Polskie, 13-14 III 1993, s. 9

O znalezieniu skarbu w Środzie Śląskiej dowiedziałem się w dniu ogłoszenia tego w Dzienniku Telewizyjnym. Około południa przyszedłem do Wojewódzkiego Ośrodka Archeologiczno-Konserwatorskiego, gdzie dyrektor Kaletyn rozmawiał telefonicznie z kimś ważnym, którego prosił o nienadawanie informacji o tym skarbie w Wiadomościach Dolnośląskich. Po odłożeniu słuchawki zaczął mi opowiadać o znalezisku suponując, że jest to skarb żydowski. Ponieważ byłem jego doradcą do spraw twierdzy pruskiej więc obiecałem zastanowić się nad tym.

Następnego dnia opowiedziałem Panu Dyrektorowi swoje przemyślenia, na co on zadzwonił zaraz do KW PZPR informując ich, ale nazywał cesarzową mongolską KSIĘŻNICZKĄ. Obiecał mi też rozmowę na ten temat z kimś ważnym, ale przychodzili tylko panowie z KW, którzy przysłuchiwali się.

Wkrótce sprawa zaczęła się komplikować a dyrektorowi Kaletynowi zarzucono "niezabezpieczenie śmietniska", co on tłumaczył, że szukał tylko "jakiejś skuwki", żeby się zorientować co do wielkości kufra, o który zawadził ząb koparki. Gdy powiedziałem mu, że klejnoty były w workach skórzanych to powiedział, że "faktycznie była mowa o sakwie". Powiedział, że wkrótce po obejrzenia śmietniska trafił na miejsce skąd koparka zagarnęła klejnoty. Skarb miał być w podpiwnicy gotyckiej, nad którą była piwnica renesansowa, co cichcem i bezprawnie rozebrano. W związku z tym zauważyłem, że skarb wywieziono prawdopodobnie wywrotką, na co rzucił jakby w zamroczeniu: Ale jedna wywrotka to za mało.

W związku z tym mogłem mu wyjaśnić, że cesarzowa wyła na kradzież. Podział łupów należał do proboszcza farnego, który był kapelanem milicji miejskiej. Kapelan kazał złożyć worki skórzane – jeszcze zaplombowane – w piwnicy "renesansowej", a cesarzowa kazała służkom rozłożyć wojłoki przy wejściu do niej. Gdy rano stwierdziła brak worków to zaczęła WYĆ a dwór za nią, co trwało jeszcze na ratuszu wrocławskim.

Dyrektor Kaletyn zgodził się z tym, ale zauważył, że była to Rusinka – bo rozumiano co krzyczy, na co odparłem, że cesarzowa lżyła po polsku dopiero podczas II śledztwa w r. 1246, gdy od 5 lat była w niewoli polskiej. Śledztwo II zlecił Konradowi Mazowieckiemu i księciu czernihowskiemu, Michałowi Wsiewołodowi legat papieski Opizo de Mezzano, który po bitwie pod Jarosławiem nad Sanem desygnował Daniela Romanowicza na Króla Kijowskiego. Ponieważ w I śledztwie Bolesław Rogaty zamordował 500 obywateli Środy Śląskiej, więc i ta wysoka komisja nic nie znalazła. Dla maluczkich cesarzowa występowała jako Księżniczka Ruska, co powodowało galimatias.

Największym szermierzem księżniczki ruskiej był dr Rainer Sachs, któremu proponowałem na ten temat rozmowę zaraz po jego I wystąpieniu w telewizji, ale uchylał się. Cieszę się więc, że w r. 1989 wycofał się on z tej teorii, ale jego ostatnia opcja, na rzecz "skarbu żydowskiego", jest jeszcze mniej uzasadniona od roboczej hipotezy dyrektora Kaletyna (Frąckiewicz Zofia, Przeklęty skarb, Słowo Polskie, 4 III 1993, s. 4). Jest to nawet teoria karkołomna, gdyż zastawianie regaliów u żydowskiego lichwiarza narażało Luksemburgów na potępienie – czy nawet ekskomunikę – a jemu groziło rozdarciem końmi, co awansuje sprawę do spisku żydowskiego.

Jako pierwsze oszacowane "zausznice bizantyjskie z XI wieku" były według mnie zawieszkami namiotowymi, gdyż namioty chanów krymskich były wzorzyste i upstrzone biżuterią – a już niepojęta jest w tym systemie "korona węgierska", na futrzaną czapę, który to system znany jest w Europie tylko w sztuce romańskiej.

Odwoływano się tu do logiki, co do sensowności koronnego skarbu Złotej Ordy na Dolnym Śląsku, na co odpowiadałem, że Mongołowie szli do Bawarii, gdzie chcieli dyktować pokój Europie Zachodniej – a do tego potrzebna była odpowiednia biżuteria oraz damy, które miały przekonać zachodnioeuropejskich książąt, że z Mongołami można gadać i żyć.

Wieloletni konserwator zabytków we Wrocławiu, dr Mirosław Przyłęcki, też zarzucał mi, że powtarzam niedorzeczności za Niemcami – jakoby Mongołowie szli do Bawarii – z czego wynika, że w Marburgu też rozważano taką proweniencję skarbu średzkiego – prawdopodobnie za mną.

Dyrektor Kaletyn obiecywał mi wprawdzie angaż przy Skarbie Tysiąclecia, ale stało się coś przeciwnego, gdyż podczas wizyty w prokuraturze stwierdziłem pomieszanie trzech różnych skarbów ze Środy Śląskiej. Było to pomieszanie ZŁOŚLIWE, gdyż dyrektor Kaletyn pieklił się na Milicję Obywatelską za nie sporządzenie notatki z bójki, tumultu i stratowania milicjanta – tak że oddano mu tylko czerep garka, a właściwie dwa denka, i on nie wie, w którym garku były monety złote a w którym srebrne. Ponieważ było to zasadniczym wskaźnikiem sprawy, więc ignorowanie tego przez prokuratorów świadczy o ich ubezwłasnowolnieniu.

Pisałem w tej sprawie do wszystkich możliwych instytucji, ale po ściągnięciu Najwyższej Izby Kontroli, która zawiesiła w czynnościach konserwatora wojewódzkiego Cempę, a milicja wzięła się za mnie, a dyrektor Kaletyn – na wyraźne żądanie Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej – odsunął mnie od sprawy. Ja nie dałem jednak za wygraną i w początku 1989 pojechałem do Republiki Federalnej Niemiec, gdzie starałem się złożyć zeznania przed kompetentnymi urzędami politycznymi, sądowymi i naukowymi, ale nie dopuszczano mnie do głosu. Ten sam zarzut mam również wobec organów III Rzeczypospolitej łącznie z Urzędem Ochrony Państwa.

Po wydrukowaniu tego artykułu przez panią redaktor Zofię Frąckiewicz z Poznania opublikowano w związku ze sprawą Jaroszewiczów, że w banku żydowskim w Niemczech jest ponad 6 ton biżuterii ze skarbu archeologicznego na Dolnym Śląsku, co pasuje do Skarbu Tysiąclecia. W związku z tym ogłosiłem, że znaleziony z SATELITY wzięty przez mieszczan średzkich w bitwie legnickiej MAJESTATYCZNY SKARB CZYNGIS CHANA liczył 30 ton biżuterii z drogich kamieni i czystego złota, gdyż Steyer z przyczepą ledwo po bruku ruszył. W odpowiedzi Tomasz Bonek wydał książkę PRZEKLĘTY SKARB – Opowieść o klejnotach wartych 100 milionów dolarów, które wyrzucono na śmietnik (wydali SZEWCZYK & BONEK; Bank Zachodni WBK).

Sprawę tą ujawniono dzięki mnie, gdyż Bawarzy połakomili się na Polskiego Bobra Kasztelańskiego, którego skaperowali Amerykanie dla nawodnienia Zachodu, więc zapłacili mi zań tymi 6 tonami biżuterii, i teraz uczą tej techniki w UE i Azji.

dr Maciej Łagiewski, dyrektor muzeum miejskiego we Wrocławiu, PORYWAJĄCE KAZANIA POKUTNE; Polska The Times GAZETA WROCŁAWSKA – Lwów/Wrocław/Chicago; 26 II 2013, s. 12.

W kościele św. Mikołaja przy ul. Antoniego odkryto malunek Śląskiego Tycjana Michała Willmanna przedstawiający Jana Kapistrana palącego w połowie XV w. „przedmioty zbytku”. Spoza ognia i dymu widać południową część zachodniej fasady Sukiennic ze wspaniałą attyką gotycką i charakterystycznymi kamiennymi stalugami okiennymi, które pojawiły się po MASWERKOWEJ przebudowie katedry w Chartres w II poł. XII wieku.

Pasuje to do mej datacji przebudowy tej zachodniej fasady Sukiennic na podstawie „wyniesienia się” Giełdy z zespołu na Wyspie Książęcej w początku XIII w, w związku ze zbudowaniem Giełdy w Rynku, co ja uważałem za zachodnią fasadę Sukiennic.

Na tej fasadzie jest obecnie kartusz z rokiem Przebudowy: 1863 i górnym Skutym po znalezieniu grobowców wandalskich na Zakrzowie w 1886 r, kiedy stała się NIECENZURALNA jako przeniesiona ze zlikwidowanego portalu. Dla mnie to jest ważne do datowania Ślepych Szczytów Hanzeatyckich, które zdaje się mieć funkcję dla zabudowy mansardowej, a którą najstarszy Datowany prototyp jest na malunku Willmanna w postaci Wspaniałej Attyki Gotyckiej – wyraźnie funkcjonalnej.

Wczoraj kupiłem książkę: WALORY TURYSTYCZNE RATUSZY Dolnego Śląska (C Gmina Prusice, Patronat: Instytut Historii Sztuki UWr, „Via Nova” W-w 1012), gdzie na str. 59-63 jest ratusz w Środzie Śląskiej z Najstarszym DOTYCHCZAS Ślepym Szczytem dachowym. Ratusz ten został zbudowany za Skarb Tysiąclecia, czyli wzięty w bitwie legnickiej Majestatyczny skarb Czyngis Chana, to datuje to budowlę DO I. Śledztwa Bolesława Dzikiego w r. 1246, który – w poszukiwania tego Skarbu – zamordował 500 obywateli Środy: KATA MAMY, ALE NIE DAMY, BO TRZYMAMY GO DLA WŁASNYCH OBYWATELI.

Ciekawą proweniencję Skarbu Tysiąclecia WYDEDUKOWAŁA redakcja „Mówią Wieki”: 16 Władcy Polski – BOLESŁAW V WSTYDLIWY, C 2009 by Hachette Polska sp. z o.o., Warszawa, s. 34-35.

Zestawili oni Skarb Tysiąclecia z Krzyżem Świętej Kingi i WYWNIOSKOWALI, że Skarb Tysiąclecia jest WĘGIERSKIM posagiem Kingi.

Tu jednak muszę zwrócić uwagę, że, jak piszę od wielu lat, Krzyż Świętej Kingi został utworzony z WOŁOSKICH koron Mieszka Bolesławowica i jego żony Anastazji – czuli że jest o półtorej wieku starszy – a na ikonografii Bolesława V nie ma śladu takiej sztuki. Poza tym OCALONA Korona Średzka ma tylko jeden odpowiednik europejski – do korony Dumy Niemiec czyli Kazimierza II Sprawiedliwego.

Moje Ogłoszenie w Niemczech Karola Wielkiego z PERKATYM NOSEM jako Kazimierza II wywołało taką burzę, że UCIEKŁEM pod formułę, że jest to Karol Dolnolotaryński, obalony przez Ottona III i Bolesława Chrobrego atakiem ze Szczecina-Gniezna. Ostała się tylko Duma Niemiec więc po ćwierćwieczu wracam do Kazimierza II, którego herma mogła być zagrabiona przez Jana Luksemburskiego z Gargamella, i to ZGADZA SIĘ z mą metryką Skarbu Tysiąclecia jako Majestatycznym Skarbem Czyngis Chana.

 
 
« powrót|drukuj