Skip Navigation
 

36. LEGNICA CZY ŁĘCZYCA?

Gaz bojowy pod Legnicą

Ulrich Schmilewski, (Hg,), WAHLSTATT 1241; Beitraege zur Mongolenschlacht bei Liegtnitz und zu ihren Nachwirkungen; Im Auftrag der Stiftung Kulturwerk Schlesien, herausgegeben von Ulrich Schmilewski, Bergstadtvertrag Wilhelm Gottlieb Korn – Wuerzburg 1991, 264 ss.

Niemcy wygadują i wypisują bzdury, że pod Legnicą URATOWALI EUROPĘ, gdy walczyli tam Polacy i Czesi. Pod Legnicą zginęło 500 Łotyszy i 3 templariuszy.

Książka jest zbiorem artykułów, które miały kompensować problematykę bitwy legnickiej – polityczną, militarną i artystyczną. USch nie wypełnił jednak tego zadania jako autor i redaktor. Opracowanie grzeszy schematyzmem, który wykształcił się w odpowiedzi na określone zapotrzebowania – tak antypolskie jak antyniemieckie, oraz polskie animozje dzielnicowe, a nade wszystko racje i cenzuralne władztwo historiografii katolickiej.

Mongołowie byli jazdą manewrową łuczników konnych, która to taktyka wymagała warunków terenowych, które w Europie wytworzyła ekstensywna gospodarka rolna XII i XIII w. Dodatkowym atutem mongolskim był europejski handel bydłem, który wytworzył pasy pastwisk przegonowych, ze stepów na północny-zachód, gdyż na północy nie opłacała się hodowla bydła mięsnego. Handel bydłem był zaś tak ważny jak handel zbożem.

Uważa się, że do podboju Rosji i Rusi Mongołom wystarczyło 120 tysięcy wojowników konnych, ale w bitwie nad Białą w Baszkirii miało być ich 200 tysięcy, a z południa zmierzały tam armie o podobnej sile. Mongolski system okupacyjny opierał się w Rosji na Moskwie, gdzie urzędował Wielki Tumnik, który był poborcą danin i dowódcą korpusu interwencyjnego. Regularna armia mongolska składała się z 3 tumeni czyli korpusów, co dawało 30 tysięcy wojowników konnych. Wg uczonych sowieckich to podczas kampanii środkowo-europejskiej w l. 1241-42 siły mongolskie liczyły 300 tysięcy wojowników konnych, ale niektórzy szacują to wyżej. Połowa z tego miała podlegać Subedejowi, który był szefem sztabu Batu Chana na Węgrzech.

Ważniejszy od Batego w hierarchii mongolskiej był działający w Polsce Ordon. Po podboju przez Ordona Lubelszczyzny i Podlasia w końcu 1240, Mongołowie wystawili przeciw Polsce 3 fronty, które działały z Mazur, Lubelszczyzny i Podkarpacia. (Pietras Z.S., Legnica 1941, MON W-wa 1969, s. 52). Działająca na Mazurach armia mongolska miała się spotkać na Kujawach z idącą z Lubelszczyzny armią Ordon i utworzyć wspólny front wielkopolski. Plan ten nie powiódł się, gdyż Ordon został zatrzymany pod Łęczycą – wobec czego Mongołowie z Mazur musieli forsować Wisłę w Płocku miast Toruniu, co uniemożliwiło zagranie atutem chińskiej żeglugi WIELOMASZTOWEJ, wobec której floty europejskie były bezbronne, gdyż Mongołowie posiadali straszną broń w postaci bomb NITROGLICERYNOWYCH.

List langrafa Turyngii dotarł do księcia Brabantu 10 III 1241 (s. 77), i mimo, że Polska nie zdawała się być jeszcze zagrożona podbojem mongolskim, jest w tonie RATUJCIE RZESZĘ, co było wersją krzyżacką spod Torunia. Krzyżacy, którzy identyfikowali Ordona z Mendogiem, oskarżali potem Mendoga o najazd na Kujawy, skąd jeden z jego marszałków miał dotrzeć do Frankfurtu nad Odrą, a potem skierował się na Wrocław i wziął udział w bitwie legnickiej, gdzie jego armia zabiła Henryka Pobożnego. Ta identyfikacja zdaje się mówić, że pod Łęczycą Mongołowie zostali rozbici na 4 części, a ów marszałek Mendoga chciał wykorzystać nienawiść narodową na Połabiu, co dawało możność zaatakowania Niemiec.

Niepowodzenie głównych sił mongolskich pod Łęczycą w styczniu i lutym jest oczywiste. Kroniki azjatyckie nie wspominają też bitwy legnickiej tylko jakąś bardzo krwawą i wyraźnie niefortunną dla Mongołów bitwę pod Tuli-sseko, gdzie zakończył się ich marsz, na Zachód. Owe Tuli-sseko identyfikowane jest z opisaną przez Długosza bitwą pod Turskiem Wielkim koło Połańca, ale długoszowy opis należy traktować ostrożnie, gdyż opiera się tylko na raporcie dowódcy ataku na obóz mongolski, co było mniej istotnym fragmentem bitwy.

Jeśli do tego dodamy, że pod Tuli-sseko zginął Wielki Chan Mongołów Ugedej (Prawdzic-Tell J., Łęczyca czy Legnica?, Gazeta Robotnicza, 18 X 1994, s. 21) to może chodzić tu nie o Tursko Wielkie, ale Wielką Drogę Turską z Połańca do Koła, którą pędzano wielkorogie czyli turze bydło węgierskie. Na skrzyżowaniu tej drogi z drogą Łęczyca-Wrocław jest dwuwieś Tur-Truskawiec, co można kojarzyć fonetycznie z Tuli-sseko.

Rozerwanie frontu udało się dopiero Tatarom Bajdara. który po zdobyciu Lublina i założeniu regularnego oblężenia Sandomierza, ruszył drogą Turską na Łęczycę, ale musiał się cofnąć wobec wyjścia naprzeciw Henryka II ze Ślązakami. Długosz pisze, że Bajdar został zaatakowany przez hufiec krakowski pod Połańcem, co nazywa bitwą pod Turskiem Wielkim, i wycofał się przez Zawichost ZAJMUJĄC SANDOMIERZ. Bitwa pod Turskiem i upadek Sandomierza były 13 lutego 1241.

W ten sposób, pomimo klęski Mongołów pod Łęczycą, Tatarzy zajęli ważne miasto na lewym brzegu Wisły, co umożliwiło im wznowienie ofensywy w połowie marca, co zapoczątkowało kampanię wiosenną. W kampanii wiosennej Tatarzy uderzyli przez Sandomierz a Mongołowie Batu Chana z Węgier przez Spisz. Rycerstwo małopolskie stoczyło z Tatarami bitwę pod Chmielnikiem, ale hufiec sandomierski musiał zaraz iść przeciw idącemu przez Spisz Batemu więc Bajdar wznowił walkę i zajął Kraków. Żadnej jednak bitwy pod Tarczkiem nie było, gdyż TARCZEK to operacja w roku 1246.

W Krakowie Batu Chan objął naczelne dowództwo WSZYSTKICH SIŁ MONGOLSKO-TATARSKICH W EUROPIE, a poprzez zatajenie śmierci Ugedeja, który został złożony obok sarkofagu Dzyngis Chana w zamku sandomierskim, również w Azji. 31 III przybył do Krakowa pogromiony Kajdar a Batu przerwał krwawy szturm Okołu – gdy Polacy już zadecydowali o wycofaniu na Wawel – czyli że wieści z Wielkopolski wykluczały założenie w Polsce systemu okupacyjnego. Następnego dnia Mongołowie opuścili Kraków będąc już zagonami pod Wrocławiem.

Ponieważ Mongołowie zostali odparci w Raciborzu i Opolu więc armia mongolska posuwała się na zachód bydlną drogą ryczyńską. Były to wielkie lasy, gdzie pewne możliwości manewrowe dawały tylko pastwiska przegonowe, nazywane psimi polami. Relację francuską o nieroztrzygniętej bitwie na Psim Polu należy rozumieć jako walkę na zasiekach, w której Mongołowie ponieśliby porażkę, gdyby nie brawurowa ucieczka Ordona z Wielkopolski i przejście przez niego Odry poniżej Wrocławia, co umożliwiło Batemu sforsowanie Odry powyżej Wrocławia. II absurdalna wzmianka francuska – o ucieczce Mongołów PRZEZ SIERADZ – mówi o Kajdarze, który przybył przez Sieradz pod Łęczycę.

We Wrocławiu Batu zwrócił naczelne dowództwo Ordonowi, które zostało mu jednak ponownie zabrane przez radę wodzów po bitwie legnickiej, co było już detronizacją i wyniesieniem na tron Złotej Ordy Batego. Ordon musiał więc popełnić pod Legnicą jakiś błąd, jakiego się naczelnemu wodzowi nie wybacza – a wiemy z dyplomatycznej relacji Benedykta Polaka, że w sztabie mongolskim uznano bitwę legnicką za przegraną i szukano sposobu oderwania się od przeciwnika. Ordon, jako naczelny wódz, stanowczo się temu sprzeciwił, i doprowadził w końcu do "niezrozumiałej" ucieczki hufca opolskiego, co umożliwiło Mongołom dokonanie ataku gazowego z północnego-zachodu. Hufiec opolski bronił drogi Legnica-Wrocław.

Ową niezrozumiałą ucieczkę ja tłumaczyłem rzuceniem nań gwardii obozowej, co umożliwiło mieszczanom średzkim zdobycie obozu mongolskiego w Tyńcu Legnickim, gdzie była cesarzowa mongolska z MAJESTATYCZNYM skarbem mongolskim, a oddanie nieprzyjacielowi żony Wielkiego Chana było dobrym powodem detronizacji.

Najstarsze dane mówią, że pod Legnicą walczyło 50 tysięcy Mongołów i Tatarów oraz 40 tysięcy Polaków i Czechów, które to dane odnoszą się tylko do wojowników konnych. Akademia Nauk NRD wnioskowała, że pod Legnicą Mongołowie dokonali ataku chemicznego ze sterowca (Goetz D., Die Anfaenge der Artillerie, Militaerverlag der DDR, Berlin 1985, s. 58). Bombardowanie bombami chemicznymi z balonu było jednak możliwe pod Miszkolcem, a pod Legnicą mamy wyraźny wiatrowy atak gazowy z fumatorów chińskich. Taki fumator był żelaznym piecem na kołach, ciągnionym przez 4 konie.

Ten wniosek niemiecki jest potrzebny do tajemniczej obecności Batu w bitwie pod Miszkolcem 2 doby po bitwie legnickiej, gdzie mógł przylecieć STEROWCEM, gdyż wiatr był z północnego-zachodu. Mamy też wzmiankę, jak Batu spuszcza się w nocy na linie nad obóz węgierski, gdzie szukał namiotu królewskiego, a ponieważ nie może go znaleźć więc podnosi wzrok do góry i wzdychał...

Przed mym wyjazdem do RFN w początku 1989 r. dr Mirosław Przyłęcki pokazał mi swój artykuł MONGOLSKI ATAK GAZOWY W BITWIE POD LEGNICĄ W ROKU 1241, który mnie przestraszył. Prosiłem go, aby nie kompromitował Polaków miniaturyzacją fumatora chińskiego do purchawki na kiju, gdyż opis Długosza mówi o buńczuku dymnym do dowodzenia fumatorami. Techniczna rekonstrukcja takiego fumatora na kiju wygląda bowiem na gwałcenie dziewic na koniu przez Ciołka, który był ponoć dzyngischanidą. Dałem mu też książkę Doroty Goetz, żeby zdał sobie sprawę z powagi tematu – ale gdy po 2 latach wróciłem z Niemiec to znalazłem ten artykuł w Kulturze Dolnośląskiej (kwartalnik, 2-3 [128/129], 1989, s. 9-14) w konwencji gwałciciela Katarzyny Wielkiej.

Kompetentny politycznie Katalog Biskupów Krakowskich wymienia tylko 2 bitwy z Mongołami jako istotne; pod Turskiem i Tarczkiem. Uważam, że tak jak Długosz ukradł Wielkopolanom, których nie znosił, bitwę na drodze turskiej, tak i połączył sztucznie bitwę pod Chmielnikiem z bitwą pod Tarczkiem, czyli ukradł znowu Mazurom bitwę pod Tarczkiem, która była finałem bitwy pod Zaryszynem w r. 1246.

W r. 1243 Mongołowie prowadzili podbój Bałtykii, ale o ile Batu zdobył Królewiec-Littawę i Kłajpedę to Ordon doznał porażki pod Rygą, co ponownie uniemożliwiło użycie zgromadzonej na Dźwinie floty mongolskiej. Po tym niepowodzeniu Mongołowie – czy już raczej Tatarzy, bo Mongołowie mieli powrócić z sarkofagiem Czyngis Chana do Azji – zwrócili się znowu przeciw Polsce, najeżdżając ponownie Lubelszczyznę. Na zamku lubelskim urządzili skarbiec Złotej Ordy, co wyglądało efektownie, gdyż zamek obwiesili złotymi blachami.

W sierpniu 1246 obradujący w Lublinie Wielki Kurułtaj, czyli zgromadzenie wodzów Złotej Ordy, uchwalił nową wyprawę na Węgry, co wiązało się z wykorzystaniem wybudowanej przez Mongołów floty na Morzu Śródziemnym. Ów najazd na Węgry rozpoczął się wkroczeniem 3 armii tatarskich do Małopolski: Ordona przez Ciechanów i Zawichost na Opatów, Batego przez Dęblin na Iłżę i Kajdara na Podkarpacie. Ordon zdobył Opatów, ale Batu musiał odstąpić spod Iłży wobec marszu Konrada Mazowieckiego z Płocka na Kraków.

W pobliżu Miechowa podjazdy obu armii spotkały się i doszło do bitwy pod Zaryszynem, w której Batu musiał się cofnąć na wieść o pobicia Ordona przez Bolesława Wstydliwego. Batu jednak nie zdążył, gdyż został zaatakowany przez Wstydliwego od wschodu wobec czego wolał skapitulować przed Konradem, co powinno mieć miejsce pod Tarczkiem. Konrad kazał zakuć Batego w złoty łańcuch, ale gdy ten wytłumaczył, że łańcuch był na Wstydliwego to się udobruchał, gdyż doszedł do wniosku, że łańcuch na Wstydliwego to dobra rzecz. Potem razem uderzyli na Kraków, gdzie Tatarzy przybyli pod znakami litewskimi.

Bolesław Wstydliwy podążył przeciwko działającemu na Podkarpaciu Kajdemu, który – chcąc ratować skarbiec lubelski – musiał przyjąć bitwę pod Jarosławiem. Wspomagający Tatarów Daniel Romanowicz nie popełnił falstartu, gdy rzucił się na Lublin gdy usłyszał BOJOWY ŚPIEW POLAKÓW. Właśnie to zagarnięcie skarbca Złotej Ordy – dzięki słuchowi – umożliwiło Danielowi ogłoszenie się Królem Kijowskim a potem KRÓLEM CAŁAJ RUSI ze stolicą w Moskwie, w czym mu ponoć dopomogli Węgrzy, którzy musieli śpieszyć przeciw Fryderykowi Walecznemu, którego zabili.

W r. 1252 uchodźcy ormiańscy opowiadali w Londynie, że Mongołowie ponieśli takie klęski, iż zamierzają wycofać się do Azji. Mogło to być warunkiem uwolnienia przez Mazurów Batego wobec usiłowań Ordona odzyskania władzy w Złotej Ordzie przy pomocy Litwinów. Ołowiane plomby drohiczyńskie są pozostałością po poczcie więzionego tam Batu Chana.

W książce WAHLSTATT 1241 brakuje mapy najazdu mongolsko-tatarskiego na Polskę i planu bitwy pod Legnicą, co dyskwalifikuje pracę naukowo. Nie jestem pewny czy wzmianka w kronice irańskiej o zwycięstwie Kajdara i Bajdara nad Sasami (s. 71) odnosi się do Siedmiogrodu, czy też może najazdu na Łużyce po bitwie legnickiej?

Niemcowi nie mogę też wybaczyć takiej bzdury, że strzemię pojawiło się w Europie w XII wieku (s. 107), gdyż to Henryk Ptasznik utworzył ciężkozbrojne rycerstwo, co uczyniło Niemcy mocarstwem. Strzemię było wynalazkiem sarmackim.

Konrad Godlewski, BROŃ CHEMICZNA TATARÓW – To pod Legnicą, a nie pod Ypres użyto po raz pierwszy w historii Europy gazów bojowych; 765 lat temu chińscy saperzy potraktowali tą bronią polskie rycerstwo, Gazeta Wyborcza, 8-9 IV 2006, s. 72

Dziś jest rocznica bitwy legnickiej. Najwybitniejszy sinolog XX w, Joseph Needham z Cambridge potwierdził, że Mongołowie użyli pod Legnicą gazów bojowych. Awantura w tej sprawie rozpoczęła się na 20 lat przed jubileuszem bitwy legnickiej w r. 1991, gdyż ja protestowałem fumatory podsiodłowe jako purchawki na kiju i parodię gwałcenia dziewic na koniu przez Ciołka, więc do sprawy włączyła się Akademia Nauk NRD proponując rzucanie bomb chemicznych ze sterowca, co było możliwe pod Miszkolcem, ale pod Legnicą mamy atak wiatrowy.

Mój wniosek, że buchająca dymem maszkara Henryka II była buńczukiem dowodzenia fumatorami, został przyjęty, ale wnosiłem też, że gazem był CHLOR a opis bitwy pochodzi z Trzebnicy, gdzie były zeznania świadków, co argumentowałem też Tympanonem Jerozolimskim w Strzegomiu, z LEGNICĄ, gdzie rycerzom miecze wypadają a konie klękają. Fundatorem tympanonu był prowadzący procesy kanonizacyjne kardynał Władysław, syn poległego Henryka II.
 
 
« powrót|drukuj