Skip Navigation
 

30. POLSKA POPIELIDÓW

Legendy herbowe

Mariusz Kazańczuk, STAROPOLSKIE LEGENDY HERBOWE, Instytut Badań Literackich PAN, Ossolineum 1990

Legenda herbu DOLIWA mówi, że Niemcy i Jadźwingowie warowali na Liwcem, przez który przeszedł Poraj dzięki komesowi zamku LIWSKIEGO. Poraj skłonił Wodza Jadźwingów – wyraźnie bega Chazarów Prawdzica – do zaatakowania przed świtem, wobec czego ten ogłosił capstrzyk przedwieczorem, ale wtedy UDERZYLI NIEMCY. Gdy w r. 1046, po bitwie pod Drohiczynem, Kazimierz Mnich zlikwidował udzielność Doliwów to kancelaria książęca poprawiła ten herb nie rozumiejąc jego kontekstu historycznego.

Tą OTWARTĄ ZDRADĘ można rozumieć w tym sensie, że Popiel był postacią niecenzuralną z racji TRUCICIELSKIEJ UCZTY, którą – jak napisał do mnie prezes Międzynarodowego Instytutu Cywilizacji Słowian – zafundował syn Karola Wielkiego Henryk V Pobożny. Odium spadło jednak na Popiela, gdyż nie tylko przyjął klucze od Henryka, ale mianował go BURGRABIĄ WIEDNIA. Okazuje się, że zaserwowanie biesiadnikom zatrutego wina może być tak dobrym interesem, jak zamordowanie przez porucznika Bundeswehry mieszkańców willi w Poecking pod Monachium czy Księdza Popiełuszki miast Prałata Jankowskiego.

Legenda PROSNA mówi o oblężeniu przez Czechów Przemętu czyli Wolsztyna, ale chodzi tu o zamek na CYTADELI poznańskiej w r. 1038. Lew nie ma też 3 wież na grzbiecie tylko jest na ich tle. Zamiana Poznania na Przemęt wynika stąd, że ZA TEN WYCZYN ów mąż, prawdopodobnie o imieniu Prosna, otrzymał od Kazimierza Mnicha kasztelanię Wolsztyn, do czego zaczęto potem odnosić tą historię.

Prosna był wyraźnie wodnikiem, czyli obsługującym wodociąg na Cytadeli, który pobierał wodę z Warty. Żeby się zeń wydostać trzeba było być dobrym pływakiem, gdyż ujęcie wody było ukryte głęboko i chronione forteczną kratą podwodną. Wodnik najpierw wciągnął do wody Czecha, którego podtopił i przywiódł do zamku, gdzie go przesłuchano a potem utopiono razem z Polakiem, któremu wsadzono list do hetmana, żeby Czesi uwierzyli, że załoga liczy nie 300 MAZURÓW, ale znacznie więcej, którym kończy się żywność.

W wyniku tego Czesi miast zdobywać zamek szturmem, co przy takiej załodze było łatwe, obsadzili Wartę i czekali na wygłodzenie obrońców, co umożliwiło odsiecz Kazimierzowi Mnichowii z Berlina, który miał tylko 500 konnych. Gdy w nocy Kazimierz zaatakował Czechów, osłabionych obsadzeniem Warty przed hetmanem Masława, którego prawdopodobnie nie było, to kasztelan Masława MICHAŁ uderzył na Czechów z góry. Po bitwie Michał rzucił pod kopyta konia książęcego swój miecz i tarczę, na co książę odpowiedział po niemiecku Hab dank. Michał podniósł tarczę, którą założył na prawe ramię – skąd herb AWDANK z odwróconym M.

Herb JASTRZĘBIEC wyjaśniłem w recenzji książki BOLESLAUS THE BOLD AND BISHOP STANISLAUS (Tadeusz Grudziński, Interpress Publishers Warsaw 1985). Chodzi o zdobycie Przełęczy Dzungarskiej ZIMĄ kozią ścieżką przy pomocy specjalnie kutych koni, które powinny pochodzić z Kaukazu. To, że W PACANOWIE KOZY KUJĄ może pochodzić z pacanowskiego pochodzenia Jastrzębców.

Po tej klęsce Prawdzice-Sungowie skapitulowali, oddając Bolesławowi Śmiałemu swe skarby. Skarbów tych szukali w r. 1956 Sowieci w Pamirze, gdzie Polacy zostali zaatakowani przez Tadzyków i Seldzuków, wobec czego doprowadzili do jaskini nad przepaścią drabinkę linową, mocując ją przymrożonym do skały końskim mięsem, gdzie wciągnęli Złoto Chińskie.

Herb PÓŁKOZIC pochodzi ze sztandaru alpejczyków mongolskich, którzy mieli forsować Alpy, ale szczeźli pod zamkiem Czocha na Podsudeciu. Obrońcy najpierw przetrwali w skórzanych kombinezonach bombardowanie rozpryskowymi bombami zapalającymi a potem nocnym wypadem wpędzili muły i woły juczne do przepaści.
 
 
« powrót|drukuj