Skip Navigation
 

29. ALEKSANDRETTY POLSKIE

Podwodny majątek

Krzysztof Kowalski, PODWODNY MAJĄTEK: Rubiny, szafiry, perły, porcelana – skarb jakiego jeszcze nie było, wydobywają nurkowie z chińskiego wraku na wodach Indonezji, Rzeczpospolita, 26 X 2005, s. 11

Na Morzu Jawajskim w cieśninie Selat Sunda między Jawą a Sumatrą znaleziono najbogatszy dotychczas skarb okrętowy. Zatopiony przez burzę statek jest datowany na podstawie luksusowej ceramiki chińskiej na okres Pięciu Dynastii w l. 907-960. Ceramika ma pochodzić z manufaktury królewskiej Liao w Hebei na północ od dolnej Huang-ho. Wrak jest dokumentowany i eksploatowany przez brytyjsko-francusko-niemiecko-belgijsko-australijski zespół a uzysk po opracowaniu naukowym zostanie sprzedany na aukcji na podstawie koncesji rządu indonezyjskiego.

Na cenę aukcyjną ma wpływ naukowe opracowanie zbioru i jego interpretacja historyczna. Uważa się, że ten wielki jak na tamte czasy statek płynął do Jemenu w celu otwarcia nowej Drogi Jedwabnej, gdyż wiele przedmiotów zostało wykonanych wg wzorów arabskich i jakby na rynek arabski. Ja się z tym nie zgadzam, gdyż nie była to misja handlowa tylko DYPLOMATYCZNA, i to nie do Jemenu a Bagdadu. Ten największy dotychczas znaleziony skarb podmorski miał bowiem charakter polityczny, podobnie jak załadowany skarbami chińskimi wrak statku między Borneo a Sumatra, który zatonął w r. 826.

W r. 826 podpisano sojusz arabsko-chiński PRZECIW POLSCE, efektem czego był najazd na Europe Ordy Tureckiej, rozgromionej przez Ludwika Lebediusza nad Wołgą w r. 830, czego wrak B-S jest tego pamiątką. W r. 960 Chinom groził zaś podbój przez Królestwo Liao Prawdziców więc Posttangowie szukali pomocy Arabów. W r. 922 Arabowie zabrali Prawdzicom Chazarię i Bułgar Wielki, który nazwali KAZANIEM, toteż Posttangowie liczyli na Arabów jako zagrożonych rewindykacjami Prawdziców. Nie zdało się to, bo w r. 966, gdy Chazarowie odpierali najazd Bolesława I z Pragi to uderzyła na nich od tyły wracająca z Chin polska jazda. Na gruzach Posttangowskich Chin powstało Cesarstwo Sung.

Olgierd Budrewicz, TAJNE MIASTO – Czy Nan Madol jest częścią zaginionego kontynentu Mu?; Wprost, 20 VI 2004, s. 70-71

OB pisze, że megalityczne miasto na Ponape między Karolinami a Wyspami Marshalla budowano w XII w. Ponieważ Kolonia leży między prądami Zwrotnikowym a Równikowymi to Nan Madol powinni budować Sungowie po wypędzeniu ich przez Bolesława Krzywoustego z Pekinu w r. 1125. Jeśli po tej klęsce oddali oni handel indyjski Khmerom, którzy wybudowali po tym tryumfe Największą i Najwspanialszą Świątynię Świata Anghor Wat, to powinni to sobie gdzieś powetować, a Kolonia leży między łączącymi Azję z Ameryką prądami oceanicznymi, które były wykorzystywane w żegludze DRYFOWEJ.

Jeśli Szangowie od ok. r. 1600 pne importowali czylijską miedź i boliwijską cynę, przeładowując je z żeglugi dryfowej na żaglową w Kolonii to Sungowie, po wypędzeniu z Pekinu i utracie handlu indyjskiego na rzecz Khmeru, powinni powrócić do handlu amerykańskiego budując w tym celu PONAPE. W Chinach i na Syberii używano do pozyskiwania złota świstaków indyjskich i mrówek KALIFORNIJSKICH, co powinno być efektem tego handlu amerykańskiego.

Dziś przeczytałem w Angorze artykuł o Dalmacji, gdzie są błędy: Słowianie przybyli tam nie z Małopolski, ale jako Wandalowie Afrykańscy, a Ilirowie przybyli tam z Czech w czasie Wojny Trojańskiej. W artykule tym przeczytałem też, że Pałac Diokleciana w Splicie wyrabowali Wenecjanie, wywożąc kolumny i wystrój. Trochę mnie to ucieszyło, gdyż część tego wyposażenia powinna się zachować w pałacach weneckich, wobec czego trzeba to tylko zidentyfikować i wykonać kopie dla pałacu w Splicie.

To mi jest potrzebne, gdyż aktualna jest moja krytyka planu ratowania Wenecji MOJŻESZ, która to nazwa też pochodzi z mej książki INCYDENTU NIE BYŁO (Gdańsk 2001), jako śmierci faraona Jechnatona na tafli solnej Wielkiego Jeziora Gorzkiego przez otwarcie tamy w Suezie. Żydzi tak się tym przejęli, że chcą teraz tak zalać Morze Martwe, wobec czego Palestyńczycy dużo stracili na nieprzetłumaczeniu mej książki na arabski choć jest ona im nieodzowna. Tłumacz tej książki na angielski – na co zgodziłem się z niechęcią – został ciężko pobity na Florydzie.
 
 
« powrót|drukuj